Od dawna myśleliśmy o tym, że na polskiej scenie jest sporo miejsca dla takich graczy jak Łysonżi. Za mało jest chamskich produkcji, które nie brzmią jak „bardzo chcę być niegrzeczny", a raczej „sory, taki jestem i taki jest mój rap, jak Ci się nie podoba to się p***dol". Od czasów mixtape'u Szybkiego Szmalu i gościnnych zwrotek u kumpli myśleliśmy jak wyglądał będzie solowy album tego kota... To punchliner, ale bez spinania się na jakieś wojny z wyimaginowanym przeciwnikiem, wyluzowany jaracz (jeden z większych), ale trzymający się tematu, cham, ale nie idiota...Łysonżi dołączył do składu Szybkiego Szmalu jako jeden z ostatnich, ale wzbogacił go o styl, który poznacie już po pierwszym wersie. Doskonale oddaje go opis wstąpienia do ekipy „Łysy kiedyś przyszedł po jointy i tak już zostało". Sposób w jaki akcentuje, jak wchodzi na perkusje, ale również jak pisze teksty jest bardzo specyficzny. Niektórzy mogą tego stylu nie pokochać, ale to chamstwo, ciągle nawijanie o jaraniu, chlaniu i byciu bezczelnym potrafi się bezpardonowo wkręcić w banię.


Ten rok to bardzo pracowity okres w rapowym życiu
Nie mogę odpędzić się od skojarzenia, że
Mamy dobrą wiadomość dla wszystkich fanów warszawskiego rapu i ostrych kobiet za mikrofonem. 











