Ilość kontrowersji związanych z premierą i promocją tego albumu była olbrzymia. Nas zmieniał tytuł płyty z 'Nigger' na 'Untitled', dissował szefów wielkich koncernów telewizyjnych, walczył z własną wytwórnią... W końcu dostaliśmy efekt jego pracy i można śmiało powiedzieć, że to wiele hałasu było zdecydowanie o 'coś'.
Po pierwsze Nasir Jones bardzo zaangażował się politycznie. Słychać to w prawie każdym kawałku na tej płycie. Jednocześnie raper nie stara się być następcą Public Enemy, tylko nadal jest tym samym Nasem z Queensbridge, którego już dobrze znamy. Nadal potrafi wyraźnie podkreślić to skąd jest i to kim jest ("I'm a hustler in the studio Cups of Don Julio/ No matter what the CD called I'm unbeatable, y'all"). Przez całą płytę rozprawia się z hipokrytami i rasistami, ale w takim stylu i z taką iskrą, że nie zanudza ("They say I'm all about murder murder and kill kill/ But what about Grindhouse and Kill Bill?/ What about Cheney and Halliburton?/ The back door deals on oil fields? How is Nas the most violent person?").