x

Post z tagiem TheDoors

Strefa coverów: "The End"

"This is the end / my only friend / the end", tymi słowami rozpoczyna się najbardziej apokaliptyczna kompozycja w dorobku The Doors.

Początkowo The End było niepozorną, miłosną balladą. Dopiero podczas koncertowych improwizacji utwór rozrósł się do niebotycznych rozmiarów. Ponoć słynną edypowską sekwencję ("father, I want to kill you", itd.) Morrison wymyślił na kwasowym odlocie. Muzyk musiał wyjść wówczas na scenę, mimo że - umówmy się - nie był za bardzo w stanie.

To był rok 1966. Kilka miesięcy później The Doors byli już sławni, a Morrison zaczął poznawać grube ryby show-biznessu. Był wśród nich Andy Warhol, który planował obsadzić Jima w jednym ze swoich filmów. Ze współpracy nic nie wyszło, ale przy okazji Morrison poznał...

Czytaj dalej Strefa coverów: "The End"

Wakacyjna składanka od Spinnera

Rozpoczyna się kalendarzowe lato, więc czas najwyższy rzucić książki na bok i pozwolić sobie na relaks. Pogoda za oknem dziwnie nie pasuje do wakacyjnych wizji, ale zapewniamy - już za kilka dni nie opędzimy się od upałów. Póki co, mamy dla was wyborny koktajl doskonałych piosenek, które z pewnością przywołają wakacyjną aurę.

Startujemy!

Czytaj dalej Wakacyjna składanka od Spinnera

The Beatles, Hendrix, Pink Floyd... Niezapomniany ro(c)k 1967!

W historii rocka były lata, w których ilość wydawanych fenomenalnych płyt i przełomowych wydarzeń daleko przekraczała granie zdrowego rozsądku. Taki na pewno był rok 1967. Po obu stronach oceanu, artyści jakby dostali olśnienia i tworzyli muzykę, która do dziś robi piorunujące wrażenie.

To właśnie wtedy debiutowali The Doors, Jimi Hendrix i Pink Floyd. To wtedy odbył się słynny festiwal Monterey, a The Beatles wydali ponoć najlepszą płytę w dziejach, a więc legendarnego Sierżanta Pieprza.

Czy można coś jeszcze dodać? Przed wami krótki przegląd płyt wydanych w 1967 roku, bez których trudno wyobrazić sobie muzykę rockową. Takich pozycji jest sporo, tak więc rozsiądźcie się wygodnie w fotelu i zabierzcie się za lekturę. Miłej rozrywki!

Czytaj dalej The Beatles, Hendrix, Pink Floyd... Niezapomniany ro(c)k 1967!

11 powodów, za które kochamy The Doors

Gdyby żył, miałby teraz 65 lat. Jim Morrison, legendarny król Jaszczurów i lider kultowego zespołu The Doors to postać równie fantastyczna, co tragiczna. Nikt tak jak on nie potrafił wyrazić ducha niełatwych czasów, w jakich żył. W tekstach, w muzyce, wreszcie w swoim zachowaniu - pokazywał, że dla niego nie istniały żadne bariery. Sam siebie uważał za poetę, ale my przede wszystkim pamiętamy go jako niezrównanego wokalistę i charyzmatycznego człowieka.

Zapraszamy do krótkiego i subiektywnego przeglądu tego, co sprawia, że gwiazda The Doors - mimo upływu lat - wciąż jaśnieje pełnym blaskiem.

Czytaj dalej 11 powodów, za które kochamy The Doors

Reklama

Artysta Tygodnia:

Skorup

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music