"This is the end / my only friend / the end", tymi słowami rozpoczyna się najbardziej apokaliptyczna kompozycja w dorobku The Doors. Początkowo The End było niepozorną, miłosną balladą. Dopiero podczas koncertowych improwizacji utwór rozrósł się do niebotycznych rozmiarów. Ponoć słynną edypowską sekwencję ("father, I want to kill you", itd.) Morrison wymyślił na kwasowym odlocie. Muzyk musiał wyjść wówczas na scenę, mimo że - umówmy się - nie był za bardzo w stanie.
To był rok 1966. Kilka miesięcy później The Doors byli już sławni, a Morrison zaczął poznawać grube ryby show-biznessu. Był wśród nich Andy Warhol, który planował obsadzić Jima w jednym ze swoich filmów. Ze współpracy nic nie wyszło, ale przy okazji Morrison poznał...


Rozpoczyna się kalendarzowe lato, więc czas najwyższy rzucić książki na bok i pozwolić sobie na relaks. Pogoda za oknem dziwnie nie pasuje do wakacyjnych wizji, ale zapewniamy - już za kilka dni nie opędzimy się od upałów. Póki co, mamy dla was wyborny koktajl doskonałych piosenek, które z pewnością przywołają wakacyjną aurę.
W historii rocka były lata, w których ilość wydawanych fenomenalnych płyt i przełomowych wydarzeń daleko przekraczała granie zdrowego rozsądku. Taki na pewno był rok 1967. Po obu stronach oceanu, artyści jakby dostali olśnienia i tworzyli muzykę, która do dziś robi piorunujące wrażenie.













