Za nami już rozdanie tegorocznych nagród Grammy. Jak można było się spodziewać, największym wygranym w rapowym środowisku okazał się słusznie zewsząd chwalony Lil Wayne.
Prestiżowe statuetki to kolejne wyróżnienia od obdarzonych autorytetem źródeł, które otrzymał. A jak kształtowały się dokładne wyniki?
Po premierze Tha Carter III i związanym z nim wielkim sukcesie komercyjnym, Lil Wayne napotkał na drodze parę przeszkód sporego kalibru. Jedna z nich dotyczyła numeru Playing With Fire.
Członkowie zespołu Rolling Stones uznali, że raper bez pozwolenia wykorzystał fragmenty oryginalnego numeru Playing With Fire. Początkowo miał na to zgodę, która została jednak cofnięta z uwagi na "wulgarny, agresywny i seksistowski" odcień tekstu, stawiający rockowe dinozaury w złym świetle. Jak ostatecznie rozwiązano sprawę?
Lil Wayne to zdecydowanie król obecnego mainstreamu. Łącząc niepodrabialny styl, charyzmę, świeżość, dążenie do eksperymentów i mieszając przeróżne dźwięki, stworzył kolaż różnorodny, ale spójny, doceniany przez fachowców nie tylko z kręgów hip-hopowych i wykraczający poza gatunkowe ramy. Wreszcie wysoka sprzedaż idzie też w parze z poziomem artystycznym. Płyta roku.
A Wy co sądzicie? Nam zebranie i ułożenie tego podsumowania zajęło cały styczeń. Dobrych płyt było naprawdę wiele i parę godnych wyróżnienia nie zmieściło się nawet do pierwszej dwudziestki (The Roots, Kardinal Offishall, Ill Bill, Black Milk, AZ, Scarface czy Bun B). Jednak dwadzieścia to tylko i aż dwadzieścia, a przy takiej konkurencji ktoś musiał ucierpieć. Miejmy nadzieję, że w 2009 roku ból głowy przy wyborze będzie jeszcze większy.
Na pierwszym miejscu największy hit minionego roku. Lollipop jak i samego Lil Wayne'a można kochać lub nienawidzić. Jednak jak już się wkręci to nie ma zmiłuj i efekt jest skuteczniejszy niż niejedna hipnoza. Siedzi w głowie cały czas i wygonić go nie sposób. Obok What Them Girls Like najlepszy klubowy banger roku, a naszym spinnerowym zdaniem także najlepszy singiel. W tym wszystkim jedynie ogromna szkoda, że Static Major nie dożył swojego największego sukcesu w karierze...
A co Wy sądzicie? Zdajemy sobie sprawę, że ile osób, tyle zdań. To był bardzo udany rok to i wybrać sprawiedliwą listę jest ciężko. Nam zajęło to mnóstwo czasu, a różnice w ramach całej piętnastki były minimalne. Na 2009 rok życzymy wam jednak jeszcze większego bólu głowy przy wybieraniu najlepszych numerów.
Na drugie miejsce zasłużył Lil Wayne i jego A Milli, pojmowane w dwóch aspektach. Po pierwsze, jako najczęściej chyba wykorzystywany bit we współczesnej historii rapu i najczęściej remixowany kawałek (Od Jaya-Z po KRS One'a - wszyscy nagrali swoje wersje).
Po drugie, jako magiczna granica miliona sprzedanych w tydzień egzemplarzy, którą Weezy przekroczył ze swoim Tha Carter III. Ostatnio taki wyczyn osiągnął 50 Cent z The Massacre w 2005 roku, więc duże brawa.
Skoro Birdman Junior na drugim to jakie wydarzenie było najważniejsze?
Do tego, że Lil Wayne okupuje na listach Billboardu pozycje najgorętszych hitów w kategorii rap, R'n'B, a także pop, zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jednak teraz raper wkroczył też na listy rockowe.
Wszystko to za sprawą coveru megahitu Lollipop, którego dopuściła się rockowa grupa z Nashville - Framing Hanley. Skąd pomysł na odświeżenie świeżego jeszcze, i hulającego w klubach na całym Świecie numeru?
Jak widać Lil Wayne'owi nie wystarcza 2,6 miliona sprzedanych płyt, którymi bije na głowę wszelką możliwą konkurencję. Postanowił bowiem jeszcze podkręcić tę liczbę, wypuszczając kolejny teledysk.
Tym razem obraz łączy dwa numery, oba w podobnych luźnych, zbliżonych do r&b klimatach. Są to, ujmujący humorystycznie naczelne hasło hardkoru, Mrs. Officer oraz Comfortable, wyprodukowane przez Kanyego Westa.
Muzyczne odloty Lil Wayne'a, takie jak opowieści o byciu marsjaninem czy niedźwiedziem polarnym, każą zastanowić się nad tym, co tak naprawdę siedzi w głowie Dr. Cartera.
W odpowiedzi stara się nam trochę pomóc portal OnSmash, który opublikował na swojej stronie videowywiad z Weezym zatytułowany Inside The Mind Of Lil Wayne.
W rozmowie student psychologii na Uniwersytecie w Nowym Orleanie (sic!) odpowiada m.in. na pytania o inspiracje czy początki z rapem.
W ostatnim tygodniu na czele sprzedaży hip-hopowych albumów utrzymuje się Young Jeezy ze swoim nowym albumem The Recession, sprzedając siię w blisko 90'000 egzemplarzy ( w sumie już około 350'000). Co ciekawe, album znajduje się jednak na drugim miejscu "setki" Billboardu. Na siódmym miejscu twardo trzyma się The Game, którego L.A.X. w zeszłym tygodniu nabyło prawie 50'000 osób (płyta sprzedała się w sumie już w liczbie prawie 380'000 więc o złoto będzie pewnie ciężko).
Interesującym jest to, że w pierwszej dziesiątce (dokładnie na miejscu ósmym) wciąż utrzymuje się Lil Wayne ze swoim multiplatynowym Tha Carter III, którego w sumie sprzedało się już prawie 2'500'000! Pozycję dalej znajduje się weteran z Def Jam - LL Cool J ze swoim Exit 13 - 43'000 w pierwszym tygodniu.
Całe Stany żyją od jakiegoś czasu płytą Lil Wayne'a "Tha Carter III". Sprzedano już ponad 2.5 miliona egzemplarzy albumu. Stacje radiowe, wedle naszych informacji, grają wszystkie numery z płyty - a nie tylko single, jak to ma miejsce zazwyzcaj. Twórca bitu do "3 Peat", czyli Maestro, tytułuje się teraz ksywką "Mr. 3 Peat".
Okazuje się więc, że jedną z niewielu osób, które nie znają składu albumu jest... sam Lil Wayne! Pytacie "Jak to"?
W trakcie jednego z ostatnio udzielonych wywiadów, Weezy - na pytanie o numer "Dr. Carter" - najpierw spytał czy chodzi o "Mr. Carter", a potem spytał kogoś z boku, czy taki kawałek znajduje się na płycie! Gdy usłyszał, że tak, można było zaobserwować autentyczne zdziwienie...
Zdecydowanie trzeba przyznać, że komu jak komu, ale Lil Wayne'owi hejterów nie brakuje. Dlatego też Weezy, razem ze swoim tatusiem Birdmanem, z chęcią dograli się do numeru o takim właśnie tytule.
Gospodarzem singlowego "Haterz" jest natomiast młody reprezentant Cash Money - Glasses Malone. Mamy dla was video do tej kolaboracji, więc hejterzy - do dzieła!
Swoją drogą ciekawi jesteśmy czy ten kawałek i najbliższe produkcje młodego podopiecznego Birdmanów spowodują, że i on dorobi się solidnej ekipy hejterskiej, jak przystało na reprezentanta Cash Money. W innym wypadku mógłby bowiem być hejtowany za hejtowanie wyimaginowanych hejterów, czyż nie?
Nie da się ukryć, że zarówno Mike Tyson, jak i Lil Wayne, poznali już smak sukcesu i na własnej skórze przekonali się, czym jest tak zwany "amerykański sen". O ile jednak popularna "Bestia" zdążyła już zlecieć na samo dno, o tyle Weezy wspiął się na szczyt - i ani myśli go opuścić.
Dlatego też, aby udowodnić swoją dominację opublikował nowy numer zatytułowany "American Dream". Żeby było ciekawiej- w kawałku pojawia się właśnie Mike Tyson. W jaki sposób?
T-Pain i Lil Wayne opowiadali niedawno w wywiadzie, że doskonale się dogadują i łatwo przychodzi im współpraca ze sobą. Zapowiedzieli też wpólny album jako T-Wayne.
Można w to wierzyć, gdyż otrzymaliśmy kolejny singiel od tej właśnie dwójki. Tym razem numer zapowiada album T-Paina, zatytułowany "Thr33 Ringz". Polecamy sprawdzenie klipu, bo zrobiony jest on naprawdę fajnie i z pomysłem.
Klimat olimpijski udziela się wszystkim, w tym redakcji Spinnera, dlatego z ciekawością słuchaliśmy w czym kryje się tajemnica sukcesu Michaela Phelpsa, bijącego rekord za rekordem multimedalisty z Pekinu.
Amerykański pływak zdradził niedawno w wywiadzie czyją muzykę wrzuca na słuchawki przed wejściem na pływalnię. Okazało się, że tym, kto tak motywuje Phelpsa do triumfów jest...
Jeśli było wam dane kiedyś pojawić się na koncercie Lil Wayne'a, to z pewnością słyszeliście w wersji live numer 'Pussy Monster', który, jak to mówi sam raper, jest standardem w występach na żywo.
Teraz Weezy opublikował wreszcie kawałek w wersji studyjnej. Produkcją zajął się David Banner.