Stało się! 'Schoolyard Ghosts' to pierwsza płyta No-man, która nie wnosi nic nowego do muzyki zespołu. Tutaj wszystko jest znajome i jakby zasłyszane na wcześniejszych albumach. Posłuchajcie takich nagrań No-man, jak 'Things Change', 'Radiant City', 'No Defence', 'River Song' i 'All The Blue Changes'. 'Schoolyard Ghosts' to jakby ekstrakt elementów z w/w piosenek.
Do tej pory No-man zawsze czegoś poszukiwało, a ich dyskografia stanowiła logiczny rozwój od ujmujących art-rockowych numerów po natchnione, nasączone ambientem i jazzem perły z 'Returning Jesus' i 'Together We're Stranger'. 'Schoolyard Ghosts' zaś w stoi opozycji do tej tendecji zachowując wyrobione brzmienie nagrań. Jeśli bawić się porównania to podobną paralelę można odnaleźć choćby w twórczości Radiohead ('Amnesiac', a 'Hail To The Thief') czy Pink Floyd ('The Final Cut', a 'A Momentary Lipse of Reason'). Pink Floyd to wdzięczny przykład. 'The Final Cut' stanowiło album doprowadzający do granic elementy konsekwentnie wypracowywane w zasadzie od 'The Animals'. Po odejściu Watersa Gilmour i reszta nagrali album, który poprostu miał brzmieć jak Pink Floyd. Już nie poszukujący, ale doskonale oddający atmosferę i klimat tego, z czym ludziom kojarzy się nazwa zespołu. Podobny zabieg zastosowało No-man. Od pierwszej do ostatniej sekundy to No-man jakie znamy - z melancholią, zadumanym głosem Bownessa i ascetyczną gitarą Wilsona.