
"I present to you/unleashed in the east/best dressed in the west/sorted in the north/without a doubt in the south/the queen of queen bees" - takie wersy atakują nas z głośników, już w pierwszym utworze z albumu Robyn.
Może to zostać odebrane jako przechwałki - w przypadku szwedzkiej wokalistki jednak nie są one czcze, bo udowadnia ona na swojej płycie, że wszystko to jest prawdą.
Jej pierwszy album w jej własnej wytwórni, Konichiwa Records, zawiera wprost znakomite kompozycje.
Konichiwa Bitches to zawadiacki, hip-popowy manifest, którego
tytuł może równie dobrze być tym, co wokalistka powiedziała na "do widzenia" szefom jej poprzednich wytwórni płytowych z którymi miała problemy. W tym utworze, jak i na pozostałej części albumu, Robyn brzmi jak pewna siebie i przepełniona siłą kobieta.