Brak takich postaci jak Nate Dogg jest widoczny szczególnie dziś, gdy zewsząd zalewani jesteśmy asłuchalną miernotą, dumnie nazywającą się "wokalistami R'n'B", która nie wyobraża sobie śpiewu bez niestrawnego już Auto-Tune'a. A także wyjcami, którzy nawet jeśli obędą się bez "efektu T-Paina", to sprawnie kaleczą nasze uszy i obrzydzają kolejne numery.
Przy tak "smakowitym" krajobrazie warto sięgnąć po solowe dzieło solidnie doświadczonego przez los westcoastowego talentu, czyli wydane w 2001 roku Music & Me.



Przypadek medyczny Marshalla Mathersa naprawdę jest wyjątkowo ciekawy. Z receptą (na sukces) wystawioną na okładce przez Doctora... Dre
W niedawnym - jedynym polskim -
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że
Jednak we wszystkich, przedziwnych zapowiedziach
Jakiś czas temu
Dopiero co

Gorączka związana z
Przez parę lat było o nim cicho. Jednak ledwo zdążył powrócić już rozgrzał do czerwoności całe środowisko a dyskusjom na temat różnych aspektów jego nadchodzącego
Ostatnio 











