To jedna z najbardziej oczekiwanych płyt wydanych niezależnie w tym roku. Immortal Technique to rewolucjonista z krwi i kości, który nawet nawijając swoje błyskotliwe bragga wbija politykom szpilę za szpilą, a potrafi też przywalić z tzw. grubej rury. Do współpracy dobrał sobie jedną z najważniejszych gwiazd sceny undergroundowych mixtape'ów - Dj Green Lanterna. Teoretycznie czyni to z 'The 3rd World' potencjalny klasyk, w praktyce niestety nie do końca.
Immortal Technique to mc marzenie. Ma nieprawdopodobnie hardkorowy, szorstki, charakterystyczny głos i silnie zaangażowane teksty (jako jeden z niewielu wie o czym mówi). Do tego flow, które buja głową jak powinno (sprawdźcie kawałki po hiszpańsku - nic się nie rozumie, a słucha z prawdziwą przyjemnością) i tyle błyskotliwości w punchlines, że mógłby obdzielić kilku kolegów po fachu, a i tak byłby powyżej średniej. Na bitach najbardziej popisał się Green Lantern, którego 'Deatch March', 'The 3rd World' i 'Harlem Rennaisance' to najlepsze numery na płycie. Southpaw buja, ale to nie ta klasa, Shuko dał taki kozacki westcoast, że mogłoby na niego spokojnie nawijać Westside Connection, Buckwild nie zawiódł. Więc co z tą płytą jest nie tak?