W ostatnim czasie Chris Brown był w mediach raczej czarnym charakterem - czemu nie ma za bardzo się co dziwić. Jednak kolejny raz - po aferze z Rickiem Rossem - potwierdziło się, że w obecnym showbusinessie ciężko o ostateczną utratę wiarygodności.
"Rysiek z Miami" nadal nawija o gangsterce i dilerce, a młody amant wraca z kolejną płytą. Pojawił się właśnie pierwszy promujący ją klip.
Nie da się ukryć, że mainstream, ale również hip-hop ogólnie, cierpi od jakiegoś czasu na chroniczny brak charyzmy, żeby nie powiedzieć dosadniej - liryczną kastrację. W zalewie tych wszystkich plastikowych laleczek, które próbują wmówić nam, że są gangsterami z ghetta, The Game prezentuje się jak Golliat przy Dawidzie, choć wielu jego wiarygodności też ma sporo do zarzucenia.
Otóż panie i panowie... The Game'a już nie ma. Od teraz raper z Compton kazał mówić na siebie Game, bez żadnych przedrostków. Czyżby mania Sean'a Combsa była zaraźliwa? Ważne jest również to, przy jakiej okazji zakomunikował to Światu.
Przyznam szczerze, że ostatnio nie mogę się nachwalić The Game'a jako rapera, bo jego postępy są niesamowite, a płyty naprawdę trzymają klasę. Równocześnie nie jestem w stanie zdzierżyć tendencji do wypuszczania serii dissów przed każdą z nich. Tym razem zgodnie z przewidywaniami padło na Jaya-Z.
Najpierw The Game zasygnalizował, że nie ma zamiaru dissować Hovy, a gdyby chciał to zaczął by od "jeżdżenie jego matce, rodzinie i kobiecie". Potem bardzo słownie na koncercie we Francji zaczął skandować "F**k Jay-Z, old-ass nigga". Dziś dostaliśmy pierwszy numer.
Niespełna dzień po śmierci Króla Popu The Game zamknął się w studio razem z całą plejadą gwiazd R&B i nagrał na bicie DJ-a Khalila emocjonalny tribute zatytułowany Better On The Other Side.
Już teraz możecie za to obejrzeć video do tego numeru, które składa się z ujęć w studio w trakcie nagrywania kawałka oraz specjalnie nakręconych zdjęć ukazujących reakcję fanów na wieść o śmierci Michaela.
Przez szereg ostatnich lat Michael Jackson był atakowany w mediach ze wszystkich stron. Dopiero teraz okazuje się, jak wiele osób przez cały ten czas darzyło Króla Popu wielkim szacunkiem.
Parę dni temu podaliśmy wam zaskakującą, ale brzmiącą wiarygodnie i potwierdzoną z kilku stron plotkę o tym, że Rihanna i Chris Brown znów współpracują. Przypomnijmy - Chris jako chłopak wokalistki dotkliwie ją pobił, za co został ostro skrytykowany przez większość fanów, a media bojkotują jego kawałki.
Okazuje się, że w plotce była szczypta prawdy. Ale tylko szczypta...
Niedawna sprawa dotkliwego pobicia Rihanny przez jej chłopaka Chrisa Browna poruszyła zarówno muzyczne środowisko i fanów jak ogrom plotkarskich serwisów. Szczególnie od czasu, gdy do Sieci wyciekły zdjęcia z kartotek policyjnych, ukazujące obrażenia.
Nagrania Chrisa są bojkotowane przez media, wiele osób publicznie wyznaje swoje poparcie dla wokalistki, a cała sprawa ma mieć finał w sądzie. Dlatego tym bardziej szokująca jest wiadomość o tym, że według różnych źródeł duet znów ze sobą współpracuje!
W ostatnim czasie amerykańskim środowiskiem muzycznym (oraz rzecz jasna masą plotkarskich serwisów) wstrząsnęła sprawa pobicia Rihanny. A tym bardziej fakt, że dopuścił się tego jej chłopak, znany wokalista R&B - Chris Brown.
Winowajca musi teraz przyjmować zmasowany napór krytyki, a radia i telewizje odmawiają grania jego utworów. Kolejnym, który postanowił wypowiedzieć się na ten temat, tym razem na tracku, jest nie kto inny, jak Ghostface Killah.
Ludacris feat. Chris Brown & Sean Garrett - What Them Girls Like
Luda potwierdził ostatnim albumem jak wszechstronnym jest raperem. Pierwszy singiel to za to jeden z dwóch najlepszych klubowych bangerów roku 2008. Znakomity podkład, idealnie odnajdujący się na nim gospodarz i podrywający z miejsca refren. Przy tym po prostu nie da się usiedzieć
Ostatnio wokół ostatniej płyty Nasa, w związku z natłokiem ukazujących się wciąż nowości, ucichło. Jednak Escobar nie może pozwolić sobie na takie lekceważenie, wytacza więc ciężkie działa w postaci kolejnego singla.
Dlaczego ciężkie? Wystarczy powiedzieć, że towarzyszą mu The Game i Chris Brown. Sam numer natomiast tym razem nie porusza trudnych politycznych tematów, lecz luźniejsze i dość imprezowe.
Ludacris, jak mało, kto potrafi nagrywać prawdziwe klubowe bangery. Przyzna to każdy, nawet nie lubiący rapu z Południa. Singlowe tracki Ludy, takie jak "Stand Up" czy "Roll Out", to pozycje idealne na parkiet.
Podobny cel raper postawił sobie przy okazji singla promującego kolejny album pt "Theater Of Mind". Kawałek "What Them Girls Like" z gościnnym udziałem Chrisa Browna i Seana Garretta to typowy clubbanger. A czy dorównuje poprzednikom? Oceńcie sami.
T-Pain wciąż w pocie czoła pracuje nad swoim nadchodzącym albumem, zatytułowanym 'Thr33 Ringz'. Bez wątpienia będzie to płytka, która narobi sporego zamieszania w świecie hiphopu i R'n'B, jak już się ukaże.
My z kolei spieszymy donieść, że swój udział w tworzeniu płyty, potwierdzili kolejni goście! I są to gwiazdy z pierwszej półki.
O kogo konkretnie chodzi? O tym w dalszej części artykułu.
Dobra wiadomość dla wszystkich miłośników twórczości wokalistki z Barbadosu - możemy wam zaprezentować już jej najnowszy klip. Powstał on do utworu 'Disturbia'. Szczegóły na temat piosenki, jak i sam klip, możecie zobaczyć w dalszej części artykułu.
Ten tydzień jeśli chodzi o sprzedaż płyt rapowych to zdecydowanie nie jeden z najlepszych. Wprawdzie wśród singli nieustannie dominuje Lil Wayne ze swoim 'Lollipop', ale w kategorii pełnych albumów tylko trzy zmieściły się w pierwszej setce Billboardu. Wydaje się, że to oczekiwanie fanów na wielkie premiery tego tygodnia.
'Tha Carter III' zresztą znalazł się już na liście na miejscu 167 - w tygodniu przed premierą nieoczekiwanie odnotowano 4 tysiące sprzedanych sztuk. A to, że będzie gorąco, wiadomo już po pierwszym dniu w pełni legalnej dystrybucji - nowe dzieło Weezy'ego znalazło w ciągu 24 godzin ponad 420 tysięcy nabywców (prawie tyle co Usher przez tydzień). A jak wygląda czołówka w tym wyjątkowo luźnym tygodniu?