Bez względu na to, jakim powodzeniem cieszą się single i jakie są przewidywania fanów i mediów, to każdy album Snoop Dogga jest pozycją, której nie można przegapić. Wciąż potrafi on bowiem czerpać to, co najlepsze z obecnych wzorców i trendów i dorzucać tam swój niezmienny, wyluzowany styl.
Dlatego też od wielu lat udaje mu się utrzymać na szczycie mainstreamowego światka, zachowując starych i zarazem znajdując nowych fanów. Czy tendencja zostanie zachowana przy okazji nowego albumu?
Niestety wydaje się, że Doggy Dogg przechodzi w ostatnim czasie kryzys twórczy, bo kolejne albumy wypadają coraz słabiej i coraz dalej im chociażby do R&G czy Paid Tha Cost To Be Tha Boss, żeby nie przywoływać już kultowego Doggystyle. Znając single z Malice N Wonderland obawiałem się, że tu może być podobnie, ale gościnne udziały takich postaci jak Kokane czy Battlecat mogły wytwarzać obraz powrotu starego dobrego zachodu i sprawnej mieszanki klimatów. Niestety - numer Problems, w którym pojawia się wymieniona dwójka to jeden z niewielu chlubnych wyjątków na płycie. Reszta to średniawka, nie wyróżniająca się niczym i nijak nie przykuwająca do głośnika.
Kojarzycie Beautiful, Signs czy Vato? No właśnie. To teraz porównajcie je do promującego ten album That's Tha Homie. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka. Rutyna zamiast świeżości, brak jakiegokolwiek elementu zaskoczenia i pójście po najmniejszej linii oporu. Tak też jest z tym krążkiem. Gdzie tu kalifornijski luz i vibe? Gdzie podział się Snoop wprowadzający do mainstreamu świeżą bryzę, kipiący pomysłami i czerpiący z nowych trendów to, co najlepsze, przerabiając to zarazem na własną modłę? Zamiast tego mamy mierne syntetyki, krzykliwego Lil Jona, wtórne pościelówy i przemielone po raz tysięczny wersy o tym, kto jest ziomkiem i kto wyrywa najlepsze sztuki, a do tego wszystkiego na liście gości... Soulja Boy.
Nie jest to wybitnie słaba płyta. Posłuchać można, ale po co, skoro Snoop ma na koncie mnóstwo lepszych albumów? Malice N Wonderland to chaotyczny, nieudany i pełen wypełniaczy dowód na zastój twórczy i rutynę, za które należy się zimny prysznic i najwyżej trója z minusem.












Komentarze użytkowników(1 of 1)
Frostyat 12-13-2009
Niestety Snoop sie chyab wypalil :(. Szkoda bo nie tak dawny album The Blue Carpet Treatment wg mnie byl naprawde dobry
rivaldoat 12-15-2009
Zupelnie nie zgadzam sie z ta recenzja, plyta jest dobra ja bym jej dal 4/5 a Soulja Boy stanął na wysokosci zadania i wypadł dobrze, tylko ze jest moda na hejtowanie go wiec najlatwiej napisac ze album zly bo Soulja Boy jest na liscie gosci.