Gdyby nie ten kawałek, kariera Hendrixa wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie ma tu najmniejszego znaczenia fakt, że właśnie Hey Joe było pierwszym przebojem i w ogóle pierwszym singlem w karierze gitarzysty. Hendrix grał ten numer od pierwszych koncertów. Grał go także podczas pamiętnego występu, podczas którego z widowni wypatrzył go Chas Chandler. To właśnie to wykonanie sprawiło, że z dnia na dzień Chandler zaciągnął Jimiego do studia nagraniowego i został menadżerem The Jimi Hendrix Experience.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że piosenka jednoznacznie kojarzona z Hendrixem...
...wcale nie jest jego autorstwa!
Konia z rzędem temu kto wskaże prawdziwego twórcę Hey Joe. Prawdopodobnie był nim niejaki Billy Roberts, muzyk folkowy z Południowej Karoliny. Do niego przynajmniej - od 1962 roku - należą prawa autorskie. Są jednak źródła, które podają, ze za Hey Joe odpowiedzialny jest niejaki Dino Valenti. Podczas pobytu w więzieniu Dino miał poprosić Billy'ego, aby zarejestrował piosenkę na własne nazwisko, aby nie było problemów z odebraniem tantiemów.
Tak czy inaczej nikt nie da sobie głowy uciąć, że Hey Joe nie powstało jeszcze wcześniej i jako tradycyjny temat muzyczny nie funkcjonowało w repertuarze dziesiątków artystów spod znaku country i folku.
Po raz pierwszy utwór mogliśmy posłuchać na taśmie w 1965 roku. To wtedy piosenkę zarejestrowała garażowa formacja z LA - The Leaves. Ich wersji możecie posłuchać poniżej. A rok później był już Hendrix i świat stanął do góry nogami!














