Tak się kończy uzależnienie od mikroblogów, mobilnego Internetu i ukochanego BlackBerry. Chłopak Lily Allen zabronił wokalistce korzystania z MySpace'a i Twittera! "Myśleliśmy, że to żart, ale minął już miesiąc od kiedy napisała ostatniego tweeta", żali się w gazecie Metro przyjaciel Lily.
Ponoć wybranek serca artystki, niejaki Sam Cooper, kazał jej wybierać: ja albo Twitter.
"Mój chłopak był naprawdę zły", przyznała Lily. "Powiedział, że chce spędzać ze mną trochę czasu sam na sam, a nie z pół milionem ludzi w pokoju".
Allen oczywiście zgodziła się na warunki Sama. Zrezygnowała z uciech portali społecznościowych i zamieniła swojego Blackberry na starą komórkę.
"To tak, jakby wróciła do lat '80-tycg", komentuje przyjaciel wokalistki. Dla Lily rozstanie z Twitterem musi być tym bardziej bolesne, gdyż dziennie zamieszczała tam średnio 20 mikro-wiadomości.
Oby tylko chłopak artystki był wart tych poświęceń.














