x

Gres/Snatch "Noc" [EP] (Przegapifszy #17)

Niektóre grafomańskie wynurzenia polskich raperów sprawiają, że czasem w duchu cieszę się, że obyczaj ostro sankcjonuje zbyt odważne wtłaczanie tradycyjnej poezji w ramy hip-hopu. To, że komuś wydaje się, że jest poetą nie oznacza jeszcze, że podobnie pomyśli sobie odbiorca. Najgorzej jest, kiedy słuchacz podtrzymuje jeszcze grafomana w przekonaniu o jego świetności w imię "wyższej sztuki". Granica między poezją a grafomaństwem jest wyczuwalna, da się ją uchwycić, pod warunkiem, że sami nie ulegniemy mitom abstrakcyjnego geniuszu i nie zaczniemy jej przesuwać niebezpiecznie w jedną ze stron.

Myśląc o zastępach rapowo-poetyckich dyletantów zawsze przypominam sobie ten znakomity album. Noc to jeden ze zdecydowanie najciekawszych owoców tzw. "Mody Na Epkę". To niespełna dwadzieścia minut muzyki, a wystarczyło, żeby złamać kilka granic. Jeśli nie w świadomości twórców, to przynajmniej w głowach słuchaczy, którzy odważyli się dać tej płycie kilka szans.
Co najgorsze, odbiorców, którzy tych szans nie dali, też trzeba usprawiedliwić. Ta płyta ma wyjątkowy talent do zniechęcania słuchaczy do samej siebie. Dlaczego? Bo każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest w stanie zaakceptować dramaturgię głosu Gresa, która chwilami faktycznie sprawia wrażenie przerysowanej. Pomimo tego, że raper z Łodzi napisał tutaj kilkadziesiąt wybitnych linijek, które dla wielu są już historią, to nie uciekł chwilami pokusom grafomanii, a to zniechęca wyjątkowo mocno. Snatch w swoim zapatrzeniu w Noona czasami jest zbyt oczywisty. Kreuje tu coś własnego, ale nie każdy musi to rozumieć, a co dopiero doceniać. Tę płytę naprawdę można przegapić, ale ci, którzy odważyli się stawić czoła niełatwemu wyzwaniu, pewnie nie żałują.

Gres faktycznie jest poetą i ewidentnie nie wstydzi się tego wyrażać na podkładach. Jest odważny i bezkompromisowy, a do tego na tyle wrażliwy, utalentowany i doświadczony, że potrafił stworzyć tutaj parę momentów, dla których do Nocy się wraca, a to już przecież kilka ładnych lat od premiery. Przykład? Dym to numer absolutnie wybitny, a personifikowanie postaci Nocy czy właśnie Dymu w tym wypadku ociera się o perfekcję ("A Noc? Zdradziłem i poszła z Dymem"). To jeden z niewielu przypadków artystów rymujących poetyckie teksty, który zarazem nie brzmi jak wykastrowany, pryszczaty, gimnazjalny gnój w brylach. Dowodem na to, że jaja ma na miejscu, jest sam fakt, że w ogóle puścił taki album. Wśród wszystkich osiedlowych gangsterów takie albumy nie mają racji bytu. Jego to najwidoczniej nie obchodziło. Brawa za odwagę.

Doskonałą robotę wykonał tutaj Snatch. Oskarżenia o podobieństwa do Noona czasami mają mocniejsze, czasami słabsze podstawy. Na pewno na gruncie zbudowanym przez warszawiaka, jego młodszy kolega zbudował coś własnego. To nie są byle jakie kserówki z Muzyki Klasycznej, czy żałosne podróbki emocji Muzyki Poważnej... To własna robota przesiąknięta klimatem mglistej, zadymionej nocy, doskonale podkreślona wstawkami ze starych brudnych winyli (z poezją również). W jednym z wywiadów panowie zachwalali proces twórczy odbywający się w nocy. Stan umysłu w czasie, gdy całe miasto śpi, jest zupełnie inny. Wtedy też warto włączyć sobie tę płytę, dostrzec i docenić jej piękno. Nie jest pozbawiona wad, ale na pewno jest bardzo ważna i niesamowicie głęboka. Nawet irytujące drobiazgi nie zmieniają faktu, że ta epka może otworzyć wasze oczy na zupełnie nowe muzyczne horyzonty. Czasem warto chociaż spróbować.

Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music