x

WBW 2009 - relacja z wielkiego finału

Marka WBW związana jest z Polską bitewną sceną freestyle'ową praktycznie od zarania. Od pierwszych, nieśmiałych lokalnych walk, poprzez cały wielki boom wywołany 8 Milą, eliminacje odbywające się w całym kraju, aż po powrót do korzeni i bardziej undergroundowy klimat. Teraz zainteresowanie wydaje się znów konsekwentnie rosnąć.

Pierwsze potyczki mogliśmy obserwować w roku 2003 i od tego czasu liryczna krew polała się wiele razy. Siódma już edycja zakończyła się w minioną sobotę a nie mogło zabraknąć tam nas i naszych kamer. Jak wyglądał wielki finał?

W klubie pojawiliśmy się już około godziny 19:00, by na spokojnie zamontować sprzęt (tym razem obraz z naszej kamery widoczny był na telebimach w całym klubie). Zaskoczeniem było dla mnie, że o tak wczesnej porze pod klubem czekało już trochę ludzi. A to dopiero początek - wg. opowieści świadków o 20:00 kolejka była już naprawdę ogromna. Dobrze, że organizatorzy spodziewali się dużej frekwencji i otwarte zostały dwie dodatkowe sale, a z głównej wyniesiono wszystkie kanapy, by pod sceną zgromadziło się więcej osób. Gdyby nie to, to strach pomyśleć jak wyglądałaby sytuacja...Takiego zainteresowania WBW nie pamiętam od czasu legendarnej edycji 2005! Znów, jak wtedy w Ground Zero klub wypchany był po brzegi a w środku znajdowało się przynajmniej tysiąc osób. Z tego co słyszałem drugie tyle musiało odejść z kwitkiem...

Zapowiadało się grubo, w końcu nie od dziś wiadomo, że pełen klub sprzyja świetnym bitwom a tłumy z każdej strony sceny to idealna motywacja dla MC's. Spowodowane kolejką opóźnienie sprawiło, że wszystko ruszyło dopiero po 22:00, ale od początku było ciekawie. Już w pierwszej walce Dolar bez problemu poradził sobie z Greenem. "Jest w formie" - dało się usłyszeć w tłumie. A wiadomo przecież nie od dziś, że jeśli lubelski weteran trafi swój dzień to jest groźny dla każdego. Kolejny pojedynek to pierwsza dużego kalibru niespodzianka. Solar idealnie wstrzelił się w temat i dzięki temu pokonał - chyba po raz pierwszy - Białasa. Nie było już pokojowego starcia jak na eliminacjach, za to naprawdę ostra rywalizacja. A chyba jeszcze ostrzej zapowiadała się druga grupa. Flint, 3-6, Enson i Wiciu, czyli trzech kandydatów na wysokie miejsce oraz jeden debiutant, który mógł zaskoczyć. W pierwszej rundzie lepszą pozycję wyjściową zapewnili sobie Flint (pokonał Ensona) oraz 3-6 (wygrał z Wiciem).

Potem czekała nas przerwa, która zleciała na próbie przepchnięcia się na drugi koniec sali. W tym czasie na scenie swoje beatboxowe show prezentował Pejot - miał on tego wieczoru sporo roboty, bo wypełniał w profesjonalny sposób wszystkie przerwy na oddech dla zawodników. Jednak parę minut minęło i na scenę wrócili freestyle'owcy. Na dobry początek Białas odgryzł się Greenowi za ubiegłoroczną porażkę, zgrabnie wciągając do nawijki publikę i zdobywając tym samym dodatkowe punkty (o co chodzi? przekonacie się na filmikach). W pojedynku "olarów" natomiast Solar rozprawił się z Dolarem, zapewniając sobie tym samym awans do półfinału jako pierwszy. W grupie drugiej natomiast sytuacja zaczęła się komplikować...


Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music