Prasa brukowa od samego początku stara się zrobić z niej idiotkę, wykreowaną przez wytwórnię. Dla mnie może nie umieć liczyć do dziesięciu. Kiedy zaczyna śpiewać nic innego nie jest ważne, bo jej czarny jak smoła głos ma w sobie coś co sprawia, że wywołuje ciarki na plecach ot tak. Jest olbrzymim talentem i każdy kto słyszał Introducing Joss Stone doskonale o tym wie.O ile kawałek z Commonem na poprzedniej płycie raczej nie był zaskakujący, szczególnie zważywszy na zamiłowanie rapera z Chicago do soulowych wokalistek, o tyle Nasa u Joss Stone raczej się nie spodziewałem.
Szczerze mówiąc nie zostałem rzucony na kolana. Trochę brakuje tutaj energii poprzedniego albumu. Miło słucha się muzycznego nawiązania do prostoty muzyki z lat 60 i 70, ale jednak brakuje mi siły, którą rozwalały nas kawałki z Introducing. Oczywiście wokalnie panna Stone imponuje jak dawniej. Jej głos jest zjawiskowy i nadal ma w sobie jakieś właściwości magiczne, ale czegoś tutaj brakuje. Przepraszam za złośliwość, ale mam nadzieję, że jej muzyka nie będzie ulegała podobnej "ewolucji" jak uroda i image (dobór starego zdjęcia celowy).
Escobar wypadł przyzwoicie. Jedzie w klimacie ostatniego albumu i daje radę. Tylko i aż tyle... Nie jestem pewien czy te dwa style się ze sobą trochę nie gryzą, ale to już oceńcie sami... Colour Me Free po wielu przejściach ostatecznie pojawi się 20 października.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
itakat 10-11-2009
A gdzie team Nasir sie udziela?
stjkat 10-11-2009
http://www.youtube.com/watch?v=qLw-xVPDWMA tu się udziela :)