x

Termanology "Przyszedłem znikąd" - wywiad

Termanology to w ostatnim czasie jedna z najbardziej wyrazistych nowych twarzy na rynku. Dzięki wytrwałości, zawziętości, pracowitości i talentowi udało mu się wybić - jak sam powiedział - znikąd i osiągnąć popularność i uznanie na całym świecie.

Na festiwalu Hip Hop Kemp mieliśmy przyjemność porozmawiać z sympatycznym i otwartym Latynosem o pracy nad debiutem, scenie mixtape'owej, inspiracjach Big Punem czy kooperacjach z legendami. A także o najnowszym street-albumie Time Machine, który swoją premierę miał wczoraj. Póki co sprawdźcie zapis rozmowy - a dowiecie się, kiedy pojawi się video.


To Twoja pierwsza wizyta na Hip Hop Kempie, jak Ci się tu podoba?

Dopiero tu wpadłem, ale wszystko jest szalone – to wygląda jak Woodstock. Nie mogę się doczekać, by wyjść tam i zrobić swoje.

Pierwsze single z Twojego albumu ukazały się już dość dawno, ale w ubiegłym roku wybrałeś w końcu numery na Politics As Usual. Jesteś zadowolony z selekcji i finalnego efektu?

Tak, byłem bardzo szczęśliwy, to moje dziecko. Pracowałem nad płytą ciężko przez wiele lat i otrzymałem wielką pomoc od DJ-a Premiera, Nottza, Buckwilda, Hi-Teka, Alchemista, Easy'ego Mo Bee – każdego, kto się tam pojawił. Wszystkiego pilnował Statik Selektah. Dostałem naprawdę wiele wsparcia i zrobiliśmy szalony album, jestem z niego dumny – to moje dziecko.

Przed premierą albumu wydałeś sporo mixtape'ów. Obecnie słyszymy jak wiele osób mówi, że „mixtape'owa gra ssie". Co o tym sądzisz?

Wiesz, takie podejście raz jest, a raz go nie ma. Mixtape'y będą zawsze, bo były zawsze. Był taki moment – 2002, 2003, 2004, 2005 – że wiele osób wybiło się dzięki nim, zgarnęło sporo pieniędzy albo kontrakt. Ale wszystko doszło do takiego etapu, gdzie każdy odkrył „mogę zrobić mixtape, potrzebuję tylko 500 dolców". Dlatego każdy wack na świecie ma swój mixtape i marka się zdewaluowała. Ale my robimy swoje – wrzucamy tam tylko dobry materiał i dzięki temu wyróżniamy się na tym tle.

Na Twojej płycie słyszymy wiele wersów ku pamięci Big Puna – nazywasz się nawet jego reinkarnacją. Czy myślałeś o nagraniu całego mixtape'u opartego na bitach z Capital Punishment?

Dobry pomysł. Nigdy o tym nie myślałem, ale to naprawdę dobry pomysł. Jeśli chodzi o Puna to dla mnie jest on jakby Bogiem rapu, najlepszym raperem. Jako że jestem Latynosem, to wzoruję się na nim i pragnę mu dorównać. O tak, to dobry pomysł.

Niebawem wypuścisz swój najnowszy street-album Time Machine. Czego możemy się po nim spodziewać?

To jest szalone. Wiesz, brzmi inaczej niż Politics As Usual. Jest brudniej, bardziej mixtape'owo. Przy Politics As Usual chciałem zrobić różnorodny album, odpowiednio wyważony. Teraz jest ostro, surowo i morderczo. Nobody's smilin – pierwszy numer razem ze Statikiem, drugi, Brown Paper Bag – na bicie Dona Cannona – rzeźnia. Trzeci to Stick Up z Sheek Louchem i Questem - morderstwo, Time Machine czyli numer czwarty z Reksem na bicie Large Professora – stary dobry hip-hop. Wild Puerto Ricans z Tony Touchem i Easy Money... Tym razem postarałem się żeby było dziko i ostro.


Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music