Historia tego numeru to wzorcowy przykład, że w show-biznesie jednak zdarzają się przyjaźnie. I nie każdy kopie dołki pod konkurentem, tylko stara się wybawić go z opresji. Ale po kolei.China Girl to wspólny utwór Davida Bowiego i Iggy'ego Popa z 1977 roku. Panowie nagrali go z myślą o debiutanckim albumie lidera The Stooges, zatytułowanym znacząco The Idiot. Niestety, płyta nie sprzedała się dobrze, piosenka nie została zauważona - i Iggy Pop (mimo statusu gwiazdy i pozytywnych recenzji) zaliczył spektakularną komercyjną klapę.
Sytuacja materialna Popa pogarszała się. Doszło uzależnienie od narkotyków, doszły długi. Zapewne muzyk skończyłby jako finansowy bankrut na skraju załamania nerwowego, gdyby nie...
...David Bowie!
To on na początku lat 80. postanowił pomóc Iggy'emu i jeszcze raz, tym razem już sam nagrał piosenkę China Girl. Głos Bowiego, marka nazwiska i pop-rockowe brzmienie sprawiły, że w jego wydaniu Dziewczyna z Chin (nie mylić z małą Chinką) okazała się bestsellerem. Tym samym David Bowie znów świecił triumfy, a Iggy Pop dostał połowę tantiem ze sprzedaży za prawa autorskie.
Historia historią, a jak z muzyką?
Obie wersje łączy tak naprawdę tylko tekst, bo muzycznie to zupełne przeciwieństwa. Wersja Iggy'ego pełna jest punkowego, nihilistycznego brudu. Wokalista szorstko cedzi słowa, wrzeszczy do mikrofonu, a wszystko na tle gęstej dźwiękowej magmy, z której zakończeniu wyłania się nieokiełznany saksofon i ostra niczym sztylet gitara.
Wersja Davida Bowiego nie ma w sobie ani krzty pierwotnego żaru i ekspresji. Za to otrzymujemy piekielnie chwytliwy, porywający, wzbogacony o eleganckie solo na gitarze numer, który był pewnym kandydatem na przebój.
A wam która China Girl podoba się najbardziej?














