x

Łozo aka Pitahaya "Z Lotu Ptaka" - premierowa recenzja!

To trochę banalne, ale tak już jest, że przy każdym obrocie globu wraz ze zmianą pory roku trochę zmienia się stylistyka produkcji, które dostarczają nam polscy raperzy. Choć wcale nas to nie cieszy, jesień powolutku zaczyna pukać do naszych drzwi, przynosi pierwsze dni fatalnej pogody i refleksji zamkniętej w czterech ścianach.

W ten klimat na pewno dobrze wpisze się Z Lotu Ptaka - nowa płyta Łoza. Jego ziom z Drutzów - Jot - dostarczył na Ostatni Skaut EP dbając o nasze dobre samopoczucie w letnie miesiące, Pitahaya zadba raczej o to, żebyśmy jesienią mieli kolejne tematy do rozkminek. Ta płyta do łatwych nie należy, ale zasługuje na dużą uwagę. My jako patron medialny mamy dla was recenzję w dniu premiery.


Ta płyta jest bardzo "niewygodna", bo z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że dotknie każdego z was. Gorzka piguła, która nie raz będzie utykać w gardle. To już nie są czasy 0,5 Bolsbend. Łozo z odwagą mówi o "syndromie DDA" i ""rozkminianiu terapii". To płyta, która wbija się w głowę i sprawia, że zaczyna się jej używać. Mało kto lubi mentorstwo, ale tutaj nie jest ono natrętne i nachalne. Łozo siłuje się z tematami pokroju życia od weekendu do weekendu, łatwego sexu, braku szacunku do tradycji, zapatrzenie w telewizyjne wyrocznie i głupich trendów, które bardziej kreują nasze ego niż je podkreślają. W każdej kwestii ma do powiedzenia sporo i potrafi ubrać to w słowa tak, że słuchacz skupia się nad tym w stu procentach. "Nie oczekuj ode mnie, że będę Łozem z 95" - bezwzględnie nim nie jest.

Doskonałe tło dla tekstów Pitahayi tworzą mocne bity. Za większość z nich odpowiada Udar i trzeba przyznać, że jego robota brzmi doskonale. Klasyczne brzmienie, dużo melancholii w melodiach, mocne bębny, głęboki bas... Ciężko o lepsze podkłady dla tej płyty. Taniec Wyobrażeń z Jimsonem czy Bonus Track to podkłady na najwyższym poziomie. Dodajmy do tego elektronikę, którą bardzo stylowo wnosi tu eMS, refleksyjne perełki od Exela, wyśmienite wejście z tytułowym numerem, które serwuje Fris, energię ciętych sampli od Nitro oraz spokojne, ale wciąż mocne Memento Mori Rikiego. To wszystko tworzy bardzo zgraną całość, która brzmi spójnie i nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego, poziomu. DJ Qmak, DJ Pstyk i DJ Papa Kościej zadbali o dobre cuty, które nie są na siłe, jak często ma to miejsce w polskim podziemiu.

Na Z Lotu Ptaka mamy też całe zastępy gości, z których chyba każdy dobrze wczuł się w klimat albumu, nawet jeśli niektórzy mocno odstają poziomem od gospodarza. Wyróżnia się Jimson, który w Tańcu Wyobrażeń pokazuje, że pod takie, kozackie, refleksyjne bity pisze takie szesnastki, że ciarki na plecach pojawiają się nawet po kilkunastu przesłuchaniach. Przyjemnie brzmi krzyżówka wrocławskich styli w kozackim Wrooclyn. Ta płyta naprawdę ma niewiele wad. Główną z nich może być właśnie jej "niewygodność", ale jeśli nie oczekuje się dużo od siebie to ciężko oczekiwać więcej od artystów. Jeden z ciekawszych nielegali tego roku. Piątka z minusem.

Zamów Z Lotu Ptaka

Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

Slaughterhouse

Popularne Posty


NAJPOPULARNIEJSZE

BLOG ROLL

AOL Music