Wielu raperów w Polsce może zazdrościć TeTrisowi umiejętności, ale żaden nie powinien zazdrościć mu pracy nad tym albumem. Presja ciążąca na "reprezentancie podziemia" (żeby nie powiedzieć złośliwie "mesjaszu") była i nadal jest bardzo duża. Naturalnie, choć ma już pięć lat wciąż brzmi świeżo i faktycznie jest bardzo naturalne... Czas na Dwuznacznie.Ile razy odkładano premierę tej płyty ciężko byłoby dziś zliczyć. Wypływające "odrzuty" w stylu Staram Się czy Prawo Do Bragga sugerowały, że możemy mieć do czynienia z płytą, która "odmuli rapgrę" jak mówi sam Tet. Czy tak faktycznie jest?
Kwestia opinii. Moim zdaniem nie. TeTris nadal jest wyśmienitym raperem, ale te pięć lat zmieniło nie tylko realia, ale i jego rap. To już nie czasy, kiedy rzucał zwrotkę i sprawdzało się ją w ciemno z pewnością, że będzie mistrzowska. Tutaj jest mniej naturalny (nomen omen), bardziej grzeczny, zwrotki są wymuskane, dopracowane do granic, ale nie mają już tej błyskotliwości i elementu zaskoczenia do którego przywykliśmy. Można powiedzieć, że Tet nas po prostu rozpieścił. Flow też nie imponuje już jak kiedyś. Nie powiem, że Tet zatrzymał się w miejscu... On poszedł do przodu, pytanie tylko czy w tę stronę w którą byśmy chcieli.
Oczywiście nie brakuje tutaj kawałków świadczących o wielkości rapera z Siemiatycz. Tytułowe Dwuznacznie ma w sobie więcej emocji, niż reszta płyty razem wzięta. Autorytet jako jedyny jest tutaj osadzony na surowym, prostym, ale wyśmienitym bicie (zrobił go DJ Creon) co brzmi bardzo dobrze obok aranży rozbudowanych czasami na siłę. einlacarwdoeiN i IDeał są przyjemnie zaskakujące i słucha się ich z dużą przyjemnością. Zyski I Straty to najciekawszy chyba lirycznie kawałek, ale Esdwa kradnie gospodarzowi najlepsze wersy na albumie. Dookoła Świata bawi, a style Teta i Łony uzupełniają się tworząc bardzo fajny numer. Jest tego trochę, ale jest i sporo numerów, które pewnie będziemy przerzucać.
Produkcyjnie Tet poradził sobie lepiej niż myślałem. Jego Dwuznacznie, Magnum 2 i TetRock to bity na najwyższym poziomie. O.S.T.R. daje radę, ale w porównaniu z tym co robił ostatnio raczej nie szokuje poziomem. Jego zwrotka natomiast to przykład tego, że jego styl zalicza nieustanny regres w kierunku skrzeczącego bezsensu (i kozacki wers z "M jak miłość" jej nie ratuje). Qciek brzmi standardowo i z lekka zamula. Stać go na wiele więcej. Rewelacyjny banger wysmażył Urb z Dinali, za to Stona specjalnie nie błysnął. Jak widać jest nierówno. Dodajmy do tego, że słychać tutaj psychodeliczny perfekcjonizm, ale wcale nie jest zjawiskiem godnym pochwały. Rozumiem, że bogaty aranż może być fajny, ale nie na siłę. Upychanie żywych instrumentów i dziwnych przejść, gdzie się da daje odwrotny efekt. Przykład? Trąbki na końcu einlacarwdoeiN pasują do tego numeru tak jak growling do Portfimao.
Podsumowując... To album, który mnie lekko rozczarował. A może po prostu nasze oczekiwania były przesadnie wysokie? W każdym razie słychać spadek formy lirycznej Teta, co do którego nie mam żadnych wątpliwości. Jeśli zawsze z jego zwrotki można było wyciągnąć pięć znakomitych wersów, tak teraz czasami nie do końca wiadomo o czym ona w ogóle jest. Wierzę w to, że ten album będziemy odkrywać po wielu przesłuchaniach, które sobie z pewnością zaserwuję z szacunku dla tego niezwykle zdolnego kota, ale jak na razie nie mogę ocenić go wyżej niż na czwórkę z małym minusem. Być może do zobaczenia w cyklu Przegapifszy, Tet? Oby tak, bo ubolewam, że oczekiwania nie są spełnione.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
adamat 9-06-2009
Może jak posłuchasz jeszcze z miesiąc tych zwrotek, których nie wiesz o czym są to je zrozumiesz. Przyczepiania się akurat do warstwy lirycznej albumu jest nie na miejscu.
pawelat 9-06-2009
Adam, czyzby Chrabin ? Hahah ;)
ryanat 9-08-2009
nie jestem żadnym psychofanem ostrego. czasami go słucham, ale jego zwrotka jest świetna.
hrabinat 9-06-2009
Nawet po solidnej rozkminie, cześć tej płyty jest dla mnie nie tyle niezrozumiała, co mówiąca o... właściwie o niczym. Dużo tutaj wersów dla wersów, które ciężko mi zrozumieć na płycie kota, który potrafi zrobić zwrotkę taką jak z Nieodwracalnie, gdzie wszystko jest połączone mistrzowsko. Ktoś mi dziś powiedział, że Tet słucha za dużo Ostrego i mam wrażenie, że coś w tym jest.
kmrat 9-06-2009
Nie wierzę w to, co przeczytałem w tej recenzji.Ok, nie każdemu wszystko musi przypaść do gustu, ale umówmy się - zwrotka Esdwa jest słaba, nie wiem jak można stwierdzić, że zabrał Tetrisowi wszystkie najlepsze wersy, rozczarował mnie nieziemsko, zresztą podobnie jak Wena.
Qciek nie zamula, to, że coś nie jest bangerem nie oznacza od razu, że jest słabe. Wiem, że ten producent przyzwyczaił nas w większości do petard koncertowych, ale pokazuje na tej płycie, że potrafi o wiele więcej. Płyta jest brzmieniowa zróżnicowana i to raczej plus do ogólnej oceny.
I ostatnia, najważniejsza kwestia. To, że kawałki nie są wyposażone w dobitne wersy wbijające się w pamięć nie znaczy, że Tetris zaliczył regres. Większość kawałków na płycie opartych jest o konkretny koncept, który konsekwentnie jest realizowany wers po wersie. Brak stwierdzeń nie na temat, każde w jakiś sposób wiąże się z myślą przewodnią numeru, to raczej przejaw pewnej dojrzałości i widać, że raper potrafi wypowiedzieć się na każdy temat w bardzo zróżnicowanych konwencjach.
Pozdrawiam :)
huntat 9-08-2009
1. Nie pisz w liczbie mnogiej, czego 'oczekiwaliśmy' i jak 'rozczarowaliśmy się'. Nie podpinaj mnie pod własne oczekiwania i oceny. To, że napiszesz 'my' wcale nie podbije wartości twoich argumentów.
2. O co ci w zasadzie chodzi? Spodziewałeś się po tylu latach "Naturalnie II'? Dreptania w kółko, rzucania tymi samymi wersami, bo tamte chwytały? Jakbyś nie zauważył, to od tamtego czasu niektórzy dorośli, poniuchali życia, nauczyli się paru nowych słów i że nie wszystko ma strukturę drutu. Inni najwyraźniej nie... "Te pięć lat zmieniło nie tylko realia, ale i jego rap" - I CHYBA O TO W TYM WSZYSTKIM CHODZI, ŻEBY RAP BYŁ ODZWIERCIEDLENIEM REALIÓW a nie graniem gim-rapu, bo ma wzięcie.
Tego typu strzały zostaw innym, oni z tego żyją.
3. "Regres w kierunku skrzeczącego bezsensu"? No comm, człowieku, normalnie powalasz. Czy tej płyty w ogóle słuchałeś, czy spłodziłeś text i czekałeś na okazję do publikacji? BO NAPRAWDĘ MOŻNA MIEĆ WĄTPLIWOŚCI. A może to już pora na progres i próbę składania wersów w jedną treść, a nie patrzenie na to czy pojedynczy wersik wszedł w ciemno? Bo to chyba jednak nie o to chodzi w tej zabawie...
4. W odróżnieniu od twojego 'my' JA jestem z tej płyty zadowolony. Właśnie przede wszystkim z tego, że Tet najwyraźniej nie ma zamiaru stać w miejscu i docinać kuponów od tego, co zrobił pięć czy dziesięć lat temu. Bo wtedy byłby i śmieszny, i żałosny. Poza tym konkurencja duża, bo funkcjonuje cała armia 'raperów jednego wersu i bitu'.
5. Tet pomyłka, Qciek muli, Stona muli, O.S.T.R bełkocze... No, nie dziwi, że 'się zawiedliśmy' :) Czekam na jakąś pozytywną recenzję - zobaczę, kto w polskim rapie nie muli, nie bełkocze i idzie 'we właściwym kierunku'. MOŻE BYĆ ŚMIESZNIE...
pawelekat 9-08-2009
tez nie czuje najmniejszego rozczarowania. nie wiem jak qciek muli (jeden świat to świetny bit, intro też przyjemne), dwuznacznie ma więcej emocji niż cała reszta? dla mnie na tacy, mama i my-wy-gramy ma więcej razem. Nie wiem jak można mówić też o regresie. Nie pamiętam już czy perfekcjonizm u mesa nie był czasem tutaj wychwalany. Czepiania się do trąbek przy nieodwracalnie też nie rozumiem, jakby czepianie się na siłę. No i chyba przegapifszy dla autora bo u mnie ten album jeszcze długo zostanie na słuchawkach.
Pawełat 9-07-2009
nie zgadzam się z recenzją. Widac stronnicze podejście recenzenta.
Ryjekat 9-08-2009
'Ślepi wiodą kulawych, a żaden z nich nie chce słuchać' ...
Recenzencie... Oj nie chcesz słuchać ewidentnie! :)
Daniel Wardzinskiat 9-08-2009
hunt:
1. Z ciekawości przeczytałem recenzję jeszcze raz i nigdzie nie napisałem, że "roczarowaliśmy się", ale, że "mnie roczarowuje". Napisałem "czekaliśmy". Ocena jest indywidualna. Na płytę czekało mnóstwo osób, więc założyłem, że to oni czytają recenzję.
2. Manipulujesz trochę wyrywając jedno zdanie. Zacytuj też dwa kolejne. Żądasz rzetelności to sam taki bądź.
3. Teraz to ja pytam "o co Ci chodzi?";) W opinii, że O.S.T.R. stał się niezrozumiały nie jestem osamotniony. Nie zmienia to mojego olbrzymiego szacunku do tego kolesia. "Próbę składania wersów w jedną treść"... Nie do końca rozumiem konstrukcję zdania, ale myślę, że właśnie tego oczekuję od Ostrego i tego ostatnio nie dostaję.
4. Nadal nie rozumiem. Napisałem, że Tet poszedł do przodu, ale nie tę stronę, której bym sobie życzył. Nie odbieram mu talentu i nie sugeruję "odcinania kuponów", mówię, że moim zdaniem brakuje mu zęba i błyskotliwości. Dawne dobre cechy nie muszą zostać usunięte, żeby iść do przodu.
5. Nie dalej jak dwa miesiące temu pojawiło się u nas w komentarzach kilka wpisów o tym, że wszystkim stawiam dobre oceny i że to nienormalne. Ja oceniam według WŁASNEGO gustu i na tym polega recenzja. Obiektywna recenzja to oksymoron. Mało kto to nadal rozumie. Gusta są różne. Ja pozostaję w zgodzie ze swoim i nie zabieram innym prawa do ich własnego. Ty chyba próbujesz.
Pawelek:
Napisałem wyraźnie, że W TYM WYPADKU perfekcjonizm nie był dobrym pomysłem. Tak, u Mesa perfekcjonizm był wychwalany również przeze mnie. Podobnie u Noona. Moim zdaniem różnica polega na tym, że tutaj wciśnięto mnóstwo niepotrzebnych "atrakcji".
Paweł:
"Stronnicze"? Ale że niby po czyjej stronie jestem? Jestem olbrzymim fanem Tetrisa i kibicuję od zawsze polskiemu podziemiu, ale dziennikarska (i nie tylko) uczciwość nie pozwoli mi napisać to co spodoba się czytelnikom. Ja piszę to co uważam na temat albumu. Życzę Tetowi żeby sprzedał milion egzemplarzy tej płyty, bo i tak jest sto razy lepsza od połowy legali, które teraz wychodzą i wiem, że jest człowiekiem, który rap ma w żyłach i będzie go robił zawsze. Mam też nadzieję, że każdy kolejny album będzie lepszy.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za rzeczową i w miarę konstruktywną krytykę. Zapraszam do komentowania:)
huntat 9-10-2009
Wywołany do tablicy :)
Ok, pokażę ci, jaki tips stosujesz."To album, który mnie lekko rozczarował." Spoko, święte prawo recenzenta, nie ma rozmowy. Masz przykrywkę, że piszesz od siebie. I wydawałoby się, ze naturalne rozwinięcie wątku poleci: "A może po prostu MOJE oczekiwania były przesadnie wysokie?" Ale nie u ciebie, bo ty już jesteś rozmnożony i okazuje się, że to NASZE oczekiwania być może były przesadne, czyli NASZE oczekiwania nie zostały spełnione. Więc na koniec tego wytłuszczenia to już nie ty jesteś rozczarowany, tylko... "MY". A jakieś dziwne skosy w stronę liczby mnogiej przytrafiają ci się już wcześniej.
Możesz mnie wyśmiać, że czepiam się niuansów itd. ale po pierwsze: parasz się pisaniem, więc mam prawo czepiać się niuansów :), po drugie: jesteś potem zdziwiony, że ktoś ci zarzuca stronniczość, a - uwierz mi na słowo - że przynajmniej kilka jeszcze osób odebrało ten tekst jako dziwny vox populi i zastanawiało się, czy to rodzaj asekuracji, czy może jednak chcesz stworzyć coś z niczego... Broń boże nie posądzam cię o złe intencje, układ :) itp, ale dziwne wrażenie po przeczytaniu tej recenzji jednak pozostaje i tak do końca nie wiadomo, kto i czyje poglądy w niej wyraża.
Kombinujesz ze zwrotem 'poszedł do przodu'. Ja pójście do przodu w muzie rozumiem jako progres, rozwiniecie, doskonalenie. A tu 'poszedł do przodu': stracił ząb, błyskotliwość, jest ugłaskany i przegadany. Sorry - to jest ciąża dziewicy: nie wiesz jak się do tej płyty zabrać. Napisz: niewypał, kaszana, DUŻY KROK WSTECZ w stosunku do poprzedniej i wymień te wszystkie mankamenty. W ogóle problem tej recenzji leży w tym, że ty chcesz uszczypać podczas głaskania i sytuacja staje się jakaś taka... dwuznaczna :)
W warstwie muzycznej możemy sobie dyskutować i zastanawiać się, czy aranż w takcie piętnastym jest niechlujny, wystarczająco dopracowany, czy zbyt wymuskany i tak do ... śmierci. Ja wolę kłopot bogactwa od siekierezady, ale... Sprawa gustu i upodobań - proponuję dać sobie spokój. Z tym tylko, ze płyt na których nie brakuje ani jednej nuty i nie ma ani jednej nuty zbędnej znam może z pięć, nota bene - zadna z hh, i - z całym szacunkiem dla Teta - ani przez moment nie oczekiwałem, że ta będzie szósta.
Ale gdy czytam o tekściarskiej wtopie Tetrisa, to normalnie wymiękam i czuję się bezradny. Bo wartość tej produkcji leży głównie w tekstach: można na niej znaleźć trzy razy więcej słabych bitów niż wersów. Praktycznie każdy tekst ma drugie, czasem i trzecie dno (nie z pałki to 'Dwuznacznie'), są pomysły, jest życie, obserwacja, aluzja i pointa; gorycz i przymrużenie oka, zabawa słowem ale nie pozbawiona treści. "Zawsze z jego zwrotki można było wyciągnąć pięć znakomitych wersów, tak teraz czasami nie do końca wiadomo o czym ona w ogóle jest" To może przestań z sobie tylko znanych przyczyn wyciągać ze zwrotki ileś tam efektownych wersów a spróbuj ogarnąć ją jako całość. Przekaz - to zdaje się nazywasz chybionym dopracowaniem do granic. OK - ja nawet mogę pójść na to, że jest przegadana, że Tet mógłby pójść dalej, zrobić większą przyjemność odbiorcy i pozostawić mu więcej niedopowiedzianej przestrzeni, w której 'DIY' (liczę, że trzecia produkcja taka właśnie będzie!). TYLKO CO WTEDY BĘDZIE Z TYMI, KTÓRZY JUŻ TERAZ W OGÓLE NIE... WIEDZĄ O CO CHODZI :)(yea, Tet;))
Reasumując: nie chcę płytek z podaną na tacy, łatwą i jedynie właściwą treścią, najlepiej wyrażoną kilkoma chwytliwymi rymami-sloganami - wyrosłem z Gerberów, lubię samemu pokumać, samemu przymierzyć różne sytuacje, z ciekawością i koncentracją sięgać po krążek kilkakrotnie, zanim stanie się oczywisty i dobry już tylko do robienia muzycznego tła.
No i to tyle. Za dłużyznę przepraszam.
No hard feelings, i hope ;). Pozdro.
Daniel Wardzińskiat 9-10-2009
Wow! Zmasowany atak:D Ale bardzo kompetentny i konstruktywny, więc propsuję. Co do liczby mnogiej to stara jak Świat metoda nawiązania kontaktu z czytelnikiem, która na naszym portalu jest raczej standardem. Żadnej asekuracji - jestem w pełni świadom tego co napisałem i nie żałuję.
Co do "kroku naprzód". Zauważ, że potem napisałem, że to jest krok naprzód, tylko nie w tym kierunku w którym bym chciał. Flow się rozwinęło, panowanie nad głosem też, ale sposób w jaki zostały użyte nie odpowiada mi.
Co do zarzutu o to, że wolę albumy na których prawdę dostaję na tacy... Nie, nie wolę. Naprawdę. Uwielbiam płyty, które się rozkminia dopiero po bardzo wielu przesłuchaniach. Teta słuchałem przez tydzień w bardzo dużym natężeniu. Nie pomogło. Nie chodzi o to, że ja nie wyłapuję tych smaczków. Chodzi o to, że mnie nie bawią i nie imponują tak jak powinny.
Wasze komentarze skutecznie skłaniają mnie do tego, żebym wracał do "Dwuznacznie" i wracam. Moja opinia narazie się nie zmieniła, ale wierzę w to mocno:) Obiecuję, że jak stwierdzę, że popełniłem błąd oficjalnie dam o tym znać w komentarzach.
Zapraszam do dyskusji, pozdrawiam i dzięki za to, że sami wnosicie coś w wartość merytoryczną Spinnera! Piona!
Kryluat 9-15-2009
Danielu to powinno Cie zainteresować:
http://www.hip-hop.pl/ustawki/album_review.php?id=1252911877
Ktoś ukradł część twojej recenzji. Dokładnie trzeci "akapit" przeczytaj :)