Dla Maxwella sporo zmieniło się od 2001 roku. Nie tylko image i zmiana dreadów na gustowną i bardziej poważną fryzurę, ale i muzyczna konkurencja. Dla Maxwella zmieniło się dużo, ale dla jego talentu nie zmieniło się absolutnie nic. Nadal jest wyjątkowy i nadal pozwala mu tworzyć przepiękną muzykę, nawet po 8 latach przerwy.Jednym z najbardziej wyrazistych dowodów na to, że ten typ urodził się po to, żeby śpiewać, jest jego nowy album BLACKsummers'night. Brakuje nam takich soulowych perełek, które na dodatek trafiają na pierwsze miejsce listy Billboardu i "ot tak" zdobywają złotą płytę. Zasłużenie?
I to jak! Ta płyta swoim ciepłem, dobrym smakiem, spokojem i relaksującym klimatem potrafi w trzy minuty wprowadzić nas w muzyczną hipnozę, której ciężko się oprzeć. To muzyka przemyślana, ale tak naturalna i piękna, że każdego kto ma w sobie chociaż odrobinę wrażliwości może naprawdę wzruszyć. Długo na to czekaliśmy.
W produkcji albumu, samemu Maxwellowi pomógł David Hod. Ich wspólna robota pokazuje, że dobra muzyka na świecie nie tylko powstaje - bo to wiemy, ale również potrafi znaleźć masowego odbiorcę. Ludzie potrzebują odtrutki na zalewające nas syntezatorowe śmieci, które niczym się między sobą nie różnią. Jak na złość, dorzucili jeszcze na koniec instrumentalne Phoenix Rise, któro pokazuje wszystkim, jakie cudowne rzeczy można zrobić z elektroniką. Tempo tej płyty jest spokojne i relaksujące, ale Maxwell potrafi też dać "ognia" - co udowadnia chociażby świetnym Help Somebody. Niewiele powstaje w tej chwili muzyki tak doskonale nadającej się do romantycznej kolacji, klimatycznej knajpki, czy po prostu spokojnego relaksu w wygodnym fotelu.
Wady? Zależą tylko od preferencji. Niektórzy mają alergię na męskich wokalistów z wysokim głosem, a Maxwell właśnie takim dysponuje. Niektórzy pewnie chcieliby, żeby płyta troszkę "przyspieszyła"... Nieważne. Ci, którzy dadzą sobie 37 minut na muzyczną podróż z Maxwellem, na pewno nie będą żałować. To przepiękna płyta. Jeśli słabsza od poprzedniczek, to naprawdę niewiele. Mocna piątka!















Komentarze użytkowników(1 of 1)
GREGORat 8-12-2009
W zasadzie zgadzam się z recenzją nowej płyty MAXWELLA. Wokalista nagrał to czego od niego oczekiwano- klimatyczny solu i niespieszne R'n'B. Na "BLACKsummer'snight" się nie zawiodłem, ale mam wrażenie, że to zbyt jednostajna płyta. Nieco bardziej podoba mi się choćby najnowszy materiał Raphaela Saadiq'a. Prawda jest jednak taka, iż obecna scena soul i R'n'B nieco się zmieniła i starciła na popularności przez co (jak słusznie zawuaża redakcja) MAXWELL zasadzie nie ma większej konkurencji- no może poza (choćby) osobą Johna Legenda.