Wszyscy znamy przysłowie "do trzech razy sztuka". Dwie dotychczasowe solówki U-Godzilli raczej zawiodły (szczególnie druga) i zebrały w większości negatywne opinie.
Czy jeden z - moim zdaniem - bardziej niedocenianych członków Wu-Tang Clanu tym razem wziął się w garść i za trzecim podejściem nagrał płytę, na którą go stać? O tym w naszej recenzji.
Na postawione przed chwilą pytanie odpowiedzieć mogę krótko: "Tak". Wreszcie U-God dostał dobre, brudne i odpowiednio energiczne bity, na których może w pełni wykorzystać swoje znakomite warunki głosowe. To, że może być dobrze, zwiastował już pierwszy singiel w postaci Train Trussle. Otwiera on płytę, a kolejne tracki tylko potwierdzają, że jeden z mniej popularnych członków Klanu tym razem nie zawodzi. God is Love płynie i wpada w ucho, Stomp The Roach buja w starym dobrym stylu, Coke wprowadza brudny, ciężki klimat, a Lipton odpowiednio kopie po głowie.
Dziwi tylko ogrom featuringów - w 11 normalnych numerach aż 14 razy obok tytułu pojawia się jakaś gościnna ksywka. Są to i członkowie Wu (Method Man, Ghostface, Raekwon) i reprezentanci Wu-Fam, a także Large Professor, Jim Jones, Sheek Louch czy Slaine z La Coka Nostra. Dobór jest więc ciekawy, ale jednak trochę ich za dużo, przez co pojawia się wrażenie, że to bardziej składak niż solowy materiał. Czyżby U-God obawiał się, że znów nie podoła pociągnięciu całego LP samemu? Jeśli tak, to niepotrzebnie, bo naprawdę jest w formie, na podkładach odnajduje się bardzo dobrze i płynie jak za starych dobrych lat.
Gdyby Dopium kończyło się na 11 numerach, to bez wahania dałbym równe 4, bo choć specjalnie nie powala i nie jest płytą roku, to brzmi naprawdę mocno, soczyście i w stylu, który idealnie powinien trafić w oczekiwania fanów. God wreszcie nagrał dobre solo i udowodnił, że wcale nie jest w szeregach WTC "najsłabszym ogniwem", a raczej jednym z bardziej niedocenianych członków... Ale jedna rzecz nie pozwala mi wystawić czwóreczki - są to ostatnie 3 remixy. Rozumiem wszystko, jestem otwarty na eksperymenty, ale nijak nie potrafię zaakceptować wrzucania na tak brzmiącą płytę remixów nasuwających skojarzenia z techniawkową łupanką i białymi rękawiczkami... Nie wiem, co chciał osiągnąć tym zabiegiem U-God, ale jestem pewien, że spodoba się on tylko małemu ułamkowi słuchaczy. Ja jestem na nie, końcówka psuje ogólne wrażenie i stąd 3+. Dopium sprawdzić więc naprawdę warto, ale po zakończeniu 11 numeru wciśnijcie "Stop" - płyta wyda wam się o wiele lepsza, serio.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
Gąsiorat 7-24-2009
ja jestem zdania ze remixy sa dodane by sie wiara bawila przy tej nucie w klubie pozdro