Lubię takie niespodzianki. Ostatnio modne jest puszczanie darmowych, krótkich projektów, które każdy może sobie ściągnąć z internetu. Problem w tym, że są to albo odrzuty, albo mixtape'y na których zna się już 75% kawałków, albo ewentualnie materiały ludzi, których naprawdę nie chce się słuchać.Nowa epka Atmosphere, to pierwsze ich dzieło od wyśmienitego When Life Give You Lemons. Jak zmieniły się nastroje i inspiracje Anta i Sluga?
Szczerze mówiąc chyba dość zasadniczo, bo porównywanie Leak At Will do ostatniego longplaya byłoby totalnym pudłem. Nie ma tu już kombinacji z elektroniką, rockowych eksperymentów, ani żadnych nieszablonowych ciekawostek. Tutaj mamy materiał typowy, ale nie możecie traktować tego jako wadę. To niecałe dwadzieścia minut muzyki jednego z najlepszych producentów na Świecie. Ant potrafi zrobić wszystko. Tutaj akurat robi bity trochę bardziej przypominające te z Seven's Travel czy płyt z Brotherem Ali, chociaż nie aż tak bardzo bujające. Obok niesamowitych bitów do They Always Know i Millie Fell Off The Fire Escape mamy też tylko dobre jak C'Mon.
Jeżeli chodzi o Sluga to ani na krok nie ustępuje talentem swojemu wielkiemu koledze. Pasują do siebie jak ulał. Slug tym razem znów nawija niesamowite, pełne emocji storytellingi (jak zaczyna od "She left that town/ couse nobody there really care whether if she kept around" to od razu wiemy, że to ten sam "brudny poeta"), mówi o telewizyjnej generacji Amerykanów czy o swoich doświadczeniach z używkami. Przy tym robi to nie tylko efektownie, ale z wyczuciem i rozsądkiem. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z każdą płytą jest lepszy i na przekór tym, którzy twierdzili, że po God Loves Ugly nie zrobi już nic lepszego ciągle się rozwija i ciągle pokazuje coś nowego. W sumie nieważne czy jest lepszy czy równie dobry, ważne, że jest wyśmienitym raperem i słucha się go z niekłamaną pasją. Ma coś do powiedzenia, umie to ubrać w niebanalne słowa, za plecami ma muzycznego geniusza i sukcesywnie daje nam kolejne rewelacyjne płyty.
Tak... Leak At Will jest naprawdę dobrym prezentem. Może nie tak wypasionym jak dwa ostatnie longlplaye, zdecydowanie za krótkie, żeby oceniać je jakoś niesamowicie wysoko, ale artystycznie ciężko mu coś zarzucić. Dwa najlepsze bity Anta (They Always Know i Millie Fell Off The Fire Escape) to kompozycje dla których będzie warto wracać do tego wydawnictwa, nie traktując go jako byle pobocznego projektu. Oczywiście nie jest to jakieś wielkie odkrycie, dodatkowo trwa zaledwie dziewiętnaście minut, więc ciężko wystawić temu wyższą ocenę niż czwórka, jednak sięgnąć po to zdecydowanie warto!
Ściągnij!















Komentarze użytkowników(1 of 1)
Sprośniakat 7-13-2009
Szkoda że to zespół tak mało znany w polsce.
Janat 8-04-2009
Bardzo, szkoda. Jestem wielkim fanem Atmosphere! marzy mi sie ich koncert w Polsce. Miałem jechac w tym roku do Niemiec na ich koncert ale nie wypalilo..;/ najlepsza piosenka --> Fuck You Lucy ;)