Premiera najnowszego albumu 50 Centa Before I Self Destruct była już wielokrotnie przekładana. Ale chyba nie mamy co narzekać, bo Curtis zapowiedział wypuszczenie w zamian trzech darmowych albumów.
I to takich, które - w założeniu - miały powrócić do korzeni, brudnego, ulicznego brzmienia z pazurem bez coraz słabszej papki, którą prezentował nam ostatnio. Pierwszy z projektów pt War Angel trafił już do Sieci. Czy obietnica została spełniona?
Już w pierwszym tracku słyszymy starego dobrego Centusia, który na brudnym nowojorskim bicie z energią przewija swoim melodyjnym flow. Sytuacja powtarza się w drugim numerze - Fiddy rzeczywiście powrócił do brzmień, które dały mu kontrakt w Aftermath i sprawiły, że wielu fanów uważa Get Rich Or Die Tryin za klasyk i jeden z lepszych krążków tej dekady, bez względu na późniejsze, już mniej udane dokonania. Wielu MC po okresie złagodzenia stylu na potrzeby komercyjnych brzmień nie potrafi już ponownie pokazać pazura i nagrać czegoś dla "starych fanów". 50 Cent pokazuje jednak, że nie zapomniał do czego służy mikrofon i czego chcą słuchać ulice.
Undergroundowe brzmienie wzbogaca więc energią, stylem, charyzmą i naturalną melodyką we flow - podśpiewywanie wypada u niego dobrze, nie psuje wrażenia i nie potrzebuje autotune'owej podpory by bujać głową. Śpiewane elementy budują nawet klimat, tak jak w singlowym OK, You're Right. Po paru początkowych mocnych trackach nastrój trochę się zmienia, pojawiają się też wokalne sample, bardziej bujające podkłady, ale ciągle całość brzmi spójnie. Nawet słodziakowe I'll Do Anything zbytnio nie kontrastuje i nie wieje kiczem.
War Angel to wprawdzie nie żadna rewelacja. Ale Curtis Jackson za jego pomocą pokazuje niedowiarkom, że nadal ma jaja i jak chce to może. Miejmy nadzieję, że Before I Self Destruct będzie kontynuacją tej linii, a nie ostatnich przedziwnych popisów, takich jak groteskowy beef z Rickiem Rossem. Za street-album wystawiamy na zachętę okrągłą czwóreczkę. Pozytywne zaskoczenie.












Komentarze użytkowników(1 of 1)
Pituat 7-12-2009
Mam takie pytanko do Mateusza. Co czujesz recenzując jednocześnie płyty takich pseudo artystów jak 50 i takich klasyków jak Dru Down, Pete Rock, Big L itd., wiedząc że twoja ocena musi być obiektywna?
Maaaat 7-19-2009
Trochę mnie Mateusz denerwujesz...ten cały Soulja Boy może nie robi rewelacyjnych kawałków, ale ma głowę by się w jakiś sposób wypromować i właśnie robi to przez głupie wypowiedzi, czy te szopki na Youtubie..dziciaki w Stanach go lubią więc czego może chcieć więcej?! zobaczymy za parę lat co będzie z nim..czy wytrzyma tyle co jego ziomek Bow Wow..