DJ Muggs to producent, który wychował taką ilość słuchaczy, że nawet Domowe Przedszkole się chowa. Wszyscy, którzy myśleli że to już dziadyga, który skończył się dekadę temu, dostali pewnie niezłego moralniaka słuchając dwóch bardzo różnych, ale równie świetnych singli – Classical i Figure It Out. Soul Assasins to grupa producencka Muggsa, w której oprócz niego udzielają się chociażby Alchemist czy DJ Khalil.Z takimi gośćmi jak Xzibit, B-Real, Bun B, M1, Prodigy, Planet Asia czy La Coka Nostra mogliśmy spodziewać się czegoś naprawdę interesującego. Czy tak jest w istocie?
Muggs nadal potrafi wysmażyć bicik w swoim "przejaranym" klimacie i rozbujać nim karki nie tylko fanów Cypress Hill. Oczywiście nie jest to już ten kot z Black Sunday, ale nadal ma "to coś", nie tylko w kwestii samej produkcji, ale i trzymania pieczy nad całym projektem. Mamy tu wspomniane Classical - perfekcyjną kompozycję utrzymaną w mistycznym klimacie. Gunshots to przepełniony nastrojem niepokoju banger, który naprawdę brzmi świeżo. Do It z La Coka Nostra to bit stworzony dla tych porąbańców. Perła jest nieprawdopodobnie głęboki i klimatyczny numer trochę zapomnianego już soulowo trip-hopowego projektu Dust.
Vibe "morderców dusz" ewoluował, jest już inny, ale fani Cypressów na pewno wyczują to, w czym zakochali się ładnych parę lat temu. Szkoda, że sporą część numerów jest przekombinowana – World We're In wykorzystuje sampel, który przerabialiśmy już kilka razy, i tym razem wcale nie brzmi najlepiej. Like That Y'All to pojedynek chaosu z Muggsem, niestety wygrany przez chaos. Meet Your Maker to bit, którego oszczędność jest lekką przesadą. Każdy z nich coś w sobie ma, ale nie przekonuje w stu procentach.
Jak prezentują się raperzy? Oczywiście różnie. Tak to już jest przy płytach producenckich. Mamy momenty zwyżkowe, jak Figure It Out, w którym Young De staje na głowie, żeby pokazać się z dobrej strony. Mamy też znacznie słabsze jak Let Go (My Life). Fashawn chyba nie do końca wie, jak płynąć po takich bitach. Imponuje forma Buna B, który ostatnio jest wszędzie, a wciąż nawija zwrotki na bardzo wysokim poziomie i zaskakuje. Tutaj mając u boku M1'a w dobrej formie, zrobił jeden z lepszych numerów na albumie. Bardzo dobrze wypada B-Real, który - po nierównej solówce - dał tutaj naprawdę dobrą zwrotkę.
Podsumowując, Intermission to płyta warta uwagi ze względu na niepowtarzalny klimat produkcji tych lewobrzeżnych kotów, ale jednak lekkie rozczarowanie. Najlepszymi numerami na albumie są single, a myśleliśmy, że będą one tylko przedsmakiem. Fani Cypress Hill już pewnie sami wyrabiają sobie zdanie o tej płycie, reszta powinna odrobić lekcje z takimi klasykami, jak Cypress Hill czy Black Sunday, potem sięgnąć po Chapter 1 i Chapter 2 (dwie poprzednie płyty Soul Assasins), a dopiero potem wrócić do Intermission żeby móc docenić jej walory. W skali szkolnej - trójka z plusem.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
olikat 7-05-2009
piszesz trochę tak, jakby muggs od czasów black sunday sie wypalil, a przeciez plyty z ostatnich lat takie jak grandmasters, album z sick jackenem czy nawet zeszloroczny ciut slabszy, ale nadal bardzo ciekawy.
moze nie poddawalem tego albumu wnikliwej analizie, ani nie wsluchwiwalem sie mocno i w wiekszosci przypadkow sluchaniu towarzyszyly jakies inne czynnosci, ktore troche odwracaly moja uwage, ale uwazam, ze 3+ to zdecydowanie za malo, szczegolnie ze "mocne 4" dales np. takiemu Last Kiss (no sorry, ale nie moglem sie powstrzymac)
oprocz tych kawalkow, ktore wymieniles jest jeszcze szereg innych zajebistych. track z necrem i sick jackenem jest mistrzem i ten ktory jest na trackliscie bezposrednio po nim czyli good evening la jest rownie zajebisty, jak dla Ciebie World We're In jest przekombinowany to ladnie z toba... przeciez to jest cholerny banger! no i na koniec jeszcze zamykajacy plyte matchbox jest wrecz magiczny. jedynie ostatni, bonusowy track w ogole mi nie podchodzi
Daniel Wardzińskiat 7-06-2009
Czułem, że będzie taki odzew, bo widziałem, że ogólnie opinie o albumie są bardzo pochlebne. Dla mnie za mało tutaj tego klimatycznego brzmienia Muggsa, a za dużo prób i usiłowań osięgnięcia tego brzmienia. Chwilami mam wrażenie, że Muggs siedział sobie i mówił "dobra tutaj dorzuce ten sampel, wiem, że nie pasuje, ale powiedzą chociaż, że jest klimatycznie".
Co do "Last Kiss" to muszę wyjaśnić, że nie można w żaden sposób odnosić takich recenzji do siebie. Płytę ocenia się wobec wymagań i kontekstu. To że Mes dostał 6- nie znaczy że jest lepszy od jakiegośtam albumu ze Stanów który dostał np. 4+. Tak samo podziemne epki ocenia się inaczej niż płyty największych graczy na legalnym rynku.