To, że O.C. prędzej czy później trafi do naszego cyklu Klasyk Na Weekend było raczej pewne. Problem polegał na tym, że ciężko było nam wybrać album, który powinien tu trafić, bo Omar ma na koncie co najmniej trzy klasyki. Debiutanckie Word... Life z 1994 roku było bezwzględnie rewelacyjne, Jewelz z 1997 to niesamowita, klimatyczna bomba z czołówką producentów tamtego okresu, a powrót ze Starchildem to kilkadziesiąt minut muzyki, która sprawia, że ciężko uwierzyć, że powstała w 2005. Czemu więc akurat Jewelz?Ta płyta doskonale pokazuje jak wiele zmieniło się w te dwanaście lat. Kiedy Jewelz trafiało na półki prasa mówiła o tym, że Omar Credle próbuje zwrócić się do szerszej publiczności... Jeżeli tak ma wyglądać komercja, to bardzo chcemy, żeby było jej więcej. Spośród klasyków rapera, ten jest również tym, który dotarł do największej ilości odbiorców.
Już pierwszy po Intro numer - My World - na bicie DJ'a Premiera pokazuje, że nie jest to byle jaka boom-bapowa płytka z połowy lat 90. Nieprawdopodobnie klimatyczna kompozycja oparta na niemożliwym chyba do werbalnego określenia, wysokim, dźwięku i przepięknym basie... Geniusz tkwi w prostocie. Styl rapera, który porusza się po tym bicie jest do określenia jeszcze trudniejszy... Z jednej strony rapuje leniwie, z drugiej generuje niesamowitą energię, z jednej strony jedzie dość prosto i "szorstko" z drugiej po kilkudziesięciu przesłuchaniach zorientujecie się, że to prostota pozorna... Z takimi producentami i takim flow nie można było nie zrobić klasyka. Obok Preemo pojawiają się Buckwild, Da Beatminerz, Showbiz, Lord Finesse (za tytułowy numer dałbym mu rapowego Oscara) i DJ Ogee. Wszyscy w rewelacyjnej formie, nie ma tutaj słabego bitu.
Wielką zaletą albumu jest różnorodne, świetnie kontrolowane tempo, które na dodatek nijak nie koliduje ze spójnością i mistrzowskim klimatem Jewelz. Np. po doskonałym mistycznym Chosen One z niesamowitym kobiecym wokalem w refrenie, wchodzi mordercze Dangerous z Big L'em, które buja łbem jak szalone, a zaraz potem hardkorowe, uliczne Win The G z Bumpy Knucklesem i Preemo w swojej surowej i hardkorowej odsłonie. Potem mamy jeszcze najbardziej mainstreamowy na płycie numer Far From Yours, który genialnie łączy w sobie klasyczne brzmienie Nowego Jorku z r'n'b i soulem, który reprezentuje tutaj Yvette Michelle. Piękny numer do którego klip możecie obejrzeć pod spodem. I tak dalej i tak dalej...
Za który numer by się tu nie złapać można o nim pisać długo i zawsze w superlatywach. Ta płyta jest jedną z niewielu o których z czystym sumieniem można powiedzieć, że jest naprawdę perfekcyjna. Nawet nie musicie jarać się Nowym Jorkiem, żeby słuchać tego z niekłamaną przyjemnością. Arcydzieło...















Komentarze użytkowników(1 of 1)
Starchildat 7-03-2009
hah, wczoraj akurat sluchalem tej plyty i sobie mowilem pierdolony klasyk jedna z tych genialnych plyt, ktore w jakis tam sposob sprawily ze kocham ta muzyke, a tu dzis recenzja w spinnerze, hehe pozdro ;]
Daniel Wardzińskiat 7-03-2009
O.C. to O.C. :) Po nicku wnoszę, że nie tylko Jewelz sobie cenisz. Myślę, że prędzej czy później i Starchild zawita w Klasyku Na Weekend. Piona!