Wszystkie ostatnie produkcje w których paluchy maczał Patr00 są wyjątkowe. Nieważne, czy mówimy o poprzednich albumach Ortega Cartel, o The Jonesz czy o solowym Random Note. Piter Pits i Patr00 ewidentnie mają głęboko w jelicie grubym to, co myślą o nich krytycy. Zrobili kolejną płytę, która nie ma w sobie nic logicznego, nic typowego i nic przewidywalnego.Już sama konstrukcja albumu wskazuje na to, że niewiele ma on wspólnego ze standardami. Ile słyszeliście longplayów na których jest ponad trzydzieści tracków, z których na dodatek prawie dycha to utwory rapowane, ale bez udziału żadnego z członków zespołu? To nie jest producencka Patr00, to nie jest wspólna płyta Patr00 z Piterem Pitsem, ani żadna wyluzowana składanka. To po prostu Ortega Cartel.
Jeżeli to faktycznie jest ostatnia płyta chłopaków, to tracimy filar polskiego rapu robionego z uśmiechniętym pyskiem. Lavorama łączy w sobie sprzeczności. Z jednej strony autentyczny, wyczuwalny spontan, z drugiej pełen profesjonalizm (to rewelacyjnie brzmiący, zobrazowany wybitnymi klipami i zdecydowanie najładniej wydany polski album w tym roku... 77 Cuts jak zwykle klasa!). Z jednej mamy troskę o kondycję hip-hopu (nawet jeśli nie jest sformułowana wprost to da się ją wyczuć), z drugiej pełen dystans. Największą zaletą tego albumu jest to, że brzmi on tak jakby dwójka najlepszych ziomów zamknęła się w studio z odpowiednią ilością używek i bawiła się muzyką. Ktoś pewnie powie, że czasami luzują się za bardzo... Uważam, że nawet skity z Batmanem i „przeplatanym rapem na wolno" budują klimat Lavoramy.
Oczywiście nie dajmy się zwieść pozorom. To, że Patr00 i Piter są luźni na maxa nie znaczy, że wystarczy się wyluzować żeby zrobić taki album. Słychać tutaj doświadczenie i muzyczny geniusz (tak, geniusz!). Patr00 dzięki Season One i Lavoramie udowodnił nam, że jest w wąskiej czołówce jeżeli chodzi o polską (i nie tylko) produkcję muzyki. Potrafi zrobić wszystko co zechce. Od piekielnie szybkich bangerów, przez oldschoolowe disco, po rewelacyjne, klimatyczne kompozycje łączące „kanadyjską zimę" i „polski jazz". Nie jest przy tym kolejnym robotem do robienia bitów. Każdy werbel i każdy sampel nosi na sobie stempelek z napisem „made in 3db" i nie da się tego z niczym pomylić. Na trzydzieści trzy tracki co najmniej dwadzieścia to poezja dla fanatyków brudnych sampli i analogowego brzmienia. Jeśli ktoś się czepia tych bitów to znaczy, że ma w sobie dużo złej woli.
Raperzy? Przesympatyczni gospodarze wnoszą luz i dystans...To natomiast czego nie wnoszą sami, wnoszą goście. O.S.T.R. niby standardowo dla siebie broni hip-hopu, ale jakby trochę jaśniej, klarowniej i ciekawiej. Tede rozwala na łopatki gwiazdorskim hiciorem na rewelacyjnym bicie w klimacie disco. Reno na bitach Patr00 robi najlepsze numery (kto nie zna Musisz Klaskać?) i Lavorama nie jest wyjątkiem. Mielzky i Finker odpowiadają za poważniejszą stronę albumu, trafiają na rzeźnickie bity i nawijają chyba najlepsze numery w swojej karierze. Spinache i Proceente ze swoją charyzmą i wyrazistością pasują idealnie, robią numery po swojemu, w swoim klimacie i robią je (tylko?) dobrze. Kanadyjczycy też brzmią nieźle i mieszanie języków w ogóle nie przeszkadza, a często jest zaletą.
To album z kategorii tych, których się nie ocenia. Albo się „to" czuje, albo nie. Ja czuję i nie mogę przestać tego słuchać. Wy powinniście ocenić sami. Dla mnie ocena to piątka z wielkim plusem. Nie zdziwię się też, jeżeli po wakacjach w trakcie których przesłucham tych 80 minut doskonałej muzyki jeszcze nie raz, będę na siebie zły, że nie dałem szóstki. Musicie to sprawdzić. „Zamiast dawać ch***we hity/ my robimy płyty bawiąc się przy tym". Słuchając tego, też bawimy się doskonale!















Komentarze użytkowników(1 of 1)
Kercossat 7-01-2009
Płyta kozak. Coś mi się wydaje że to może być płyta roku, bo jak dla mnie to przebija nawet O.C.B Ostrego.
Wartosłuchaćat 7-01-2009
Do Kercoss
Moim zdaniem nie można jednoznacznie powiedzieć która płyta jest lepsza. Musimy wziąć pod uwagę to gdzie te płyty były nagrywane. Płyta O.C.B. jest "bardziej konkretna" poza tym po Ostrym możemy trochę przewidzieć jakie tematy znajdą się na płycie, ale jeśli chodzi o bity z każdą płytą są coraz lepsze. W przypadku Ortegi Cartel dają nam coś nowego. W Polsce co chwila dostajemy kawałki w których tematami są ciężkie życie, policja, politycy itp. nie krytykuje tego ale Ortega daje nam coś nowego: rap tworzony na luzie bez jakiś spięć i innych problemów "nawet jeśli nie jest sformułowana wprost to da się ją wyczuć" Według mnie sporządzenie rankingu płyt, która będzie lepsza, będzie złe, ponieważ na tym poziom co są Ostry, Ortega Cartel i wielu innych to już kwestia gustu. Każdy z nich "robi wspaniałą muzykę" i powinnyśmy jednie wyróżnić które albumy "wywarły pozytywny wpływ" albo były "warte uwagi" tytuł wg gustu.
alfiakat 7-02-2009
gdzie w necie można zamówić 'Lavoramę' albo najlepiej: gdzie ją można kupić w warszawie? obszedłem dziś empiki w centrumie i traffic, ale nigdzie nie było... A zajarałem się konkratnie :]
5tka!
jacaat 7-02-2009
alfiak: sprawdz, czy nie ma w sideone albo waxboxie - to z warszawy. w internecie jeszcze w asfalt shopie i na mooha.pl. w empikach nie szukaj, bo tej plyty nie ma w oficjalnym obiegu ;)
matiat 7-12-2009
mysle ze z tymi dwiema plytami tzn. z o.c.b ostrego i lavorama ortegi moze sie w tym roku rownac tylko plyta zeusa "co nie ma sobie rownych"
Daniel Wardzinskiat 7-12-2009
Co Nie Ma Sobie Równych wyszło w listopadzie zeszłego roku.