
Nic prostszego, można je mnożyć, ale chyba najlepiej zrobił to fantastyczny wykres, który przedstawialiśmy wam wczoraj. Znaleźć tam można obok siebie takie ksywki jak Jay-Z, 2Pac, Grandmaster Flash, Slick Rick, Public Enemy, Three 6 Mafia, Kanye West, T-Pain a nawet Rihanna czy Bjork. Wszyscy oni w swoich - tak różnych - karierach sięgali do dorobku Jacksona. Ale nie tylko oni - gdyby nie Thriller, wideoklipy i - dawniej - opierające się na nich telewizje muzyczne nadal tkwiłyby parę epok w tyle. Nawet dziś rozmach i pomysłowość szokują i Jacksonowych superprodukcji, nijak nie można nawet porównywać z nagim, hipopotamim torsem obwieszonego złotem Ricka Rossa, który widujemy obecnie. Pionierskie układy taneczne, przełamanie granicy między muzyką "czarną" i "białą", które praktycznie ukształtowało dzisiejszy rynek muzyczny. "No matter if you're black or white" - i to za sprawą człowieka, który z powodu skrzętnie ukrywanej choroby łączył oba wizualne bieguny.
Jackson uczynił dzięki swojej muzyce wiele, wywarł niezaprzeczalny wpływ na cały świat w ciągu kariery trwającej prawie całe życie. Ale prośby i marzenia przekazywane w tekstach nadal nie doczekały się spełnienia - świat nie stał się w pełni lepszy, wiele osób głoduje i jest zostawionych samemu sobie, a przytyki rasowe pojawiają się nawet mimo prezydentury Obamy. A i podobnych społecznych głosów w dzisiejszym popie coś brak - zostały tylko imprezy, pieniądze i kobiety. Jackson odszedł więc wychwalany, ale niezrozumiany. Odsłuchiwany, ale nie słuchany. Opłakiwany przez ludzi, którzy nagle rzucili się do sklepów po płyty i media, które piszą, że "nie opuszczą go nigdy", a przez ostatnie 10 lat pracowicie degradowały życie i dorobek. Życie intensywne, pełne sukcesów i cierpień, pozbawione stanów pośrednich. Scenariusz jak z Thrillera...
PS. Zapraszam do dzielenia się swoimi odczuciami odnośnie powyższego tekstu w komentarzach i pisania, co sądzicie o naszym pomyśle na start publikacji felietonów. Ten artykuł powstał poza planem, pod wpływem impulsu, ale także dlatego będę wdzięczny za komentowanie.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
Szymonat 6-28-2009
Artykuł niezły, stanowisko autora jest mi bliskie. Co do pomysłu na start publikacji felietonów - jestem jak najbardziej za, bo odkąd skończyła się epoka "Ślizgu", czegoś mi brakuje.
Adrianat 6-28-2009
popieram inicjatywę felietonów!
Zbyśat 6-28-2009
Bardzo dobry artykuł i w pełni go popieram. Mimo, że nie jestem "członkiem epoki" wychowanej na samym Michaelu to bardzo go szanuje. Pamiętam te historie z zarzutami skierowanymi do Jacksona, mówiącymi o jego pedofilizmie, i juz wtedy jakos w to nie wierzylem. Dzis keidy potrafie wypowiedziec juz na glos swoje zdanie nie moge jakoś zniesc kiedy 15-sto latki potrafią pisać "Je**ć tego pedofila", co można zobaczyć na komentarzach strony hip-hop.pl. Mentalność lduzka jest bardzo dziwna mało wiedzą, dużo mówią a na dodatek nie mogą przyjąć prawdy i dalej brną w swoich przekonaniach.
maziat 6-28-2009
Zgadzam sie jak najbardziej z podejsciem Autora i szanuje to,ze mimo iz nie jest wielkim fanem,potrafi zglebic postac,podejsc do niego jak do czlowieka.
kulekat 6-29-2009
oby wszyscy słuchacze, jakiejkolwiek muzyki, starali się chociaż w jakimś ułamku poznawać swoich idoli w sposób jaki przedstawiłeś MJ, to przemysł muzyczny byłby w lepszym stanie. Dobrze napisane, trzeba słuchać a nie odsłuchiwać. Bardzo mi sie podoba. Pjona
PeWuOat 6-29-2009
Fajny artykuł, dobry pomysł z artykułami. Zbys nawiązał do hip-hop.pl, o tej stronie też można by napisać jakiś felieton a raczej o pokoleniu ludzi nie mających zamiłowania do hip-hopu, piszących jakiś farmazony dzień i noc heh
GREGORat 6-28-2009
Śmierć MJ wstrząsnęła mną w sposób nieprawdopodobny, choć mega-fanem jego twórczości nie byłem. Do tej pory nie komentowałem newsów o Jacksonie bo jakoś słów mi było brak... TEn felieton redaktora Mateusza jest słuszny i bolesny. Sytuacja MJ w ostatnich latach była faktycznie nie do pozazdroszczenia, a przecież ten facet rozpętał muzyczną rewolucję!!!
Pomysł na kolejne felietony jest jak najbardziej słuszny. Mam tylko jedną uwagę- bohaterem ostatnich dni jest oczywiście Michael Jackson. Nie zapominajmy jednak, że wraz z Jacksonem w analogicznym czasie czarną muzę rewolucjonizował również inny geniusz- mały człowieczek znany jako PRINCE!!! Obaj są z tego samego rocznika i obaj są ikonamy muzyki POP. PRINCE to wokalista, tancerz, multinstrumentalista, kompozytor i wizjoner. Dobrze więc by było gdyby pośród tego całego zamieszania po śmierci MJ świat pamiętał, że jeszcze jeden geniusz popu nam pozostał to PRINCE.
Pomysł na felietony świetny, ale warto by było gdyby wychodziły one nieco szerzej poza obszar twórczości nieodżałowanego Michaela Jacksona.
Adiat 6-28-2009
Bardzo dobry felieton! Może osobom nieznającym MJ troszkę uświadomi jakim był człowiekiem. Ja jestem jego fanem, wychowałem się na tej muzyce, przeczytałem mnóstwo książek, byłem na koncercie w 96 i znam całą dyskografie i tym bardziej jest mi żal jak widzę obraźliwe komentarze osób, które nie mają pojęcia o osobie Jacko, jego twórczości i wpływu na dzisiejszą muzykę w każdym jej wymiarze...troszkę szacunku ludzie.
erat 6-28-2009
ciekawy wywiad z Jacksonem u Oprah, to tak dopełniając:
http://v.youku.com/v_show/id_XNjU1Njc1OTI=.html
http://v.youku.com/v_show/id_XNjU1NzA2NTY=.html
http://v.youku.com/v_show/id_XNjU1NzA4MDg=.html
piotrasat 6-29-2009
spoko felieton,pomysl na kolejne podoba mi sie,wiec macie moje blogoslawienstwo :)
empatiaat 8-28-2009
W pełni zgadzam się z autorem. Może zabrzmi to cokolwiek infantylnie, ale proszę nie oceniajcie mnie. Moim zdaniem Michael był osobą niewiarygodnie wrażliwą, patrzącą na świat przez pryzmat empatii oraz miłości - a to w dzisiejszych bezwzględnych czasach, niestety ale wartości bez znaczenia. Nazywany był zdziecinniałym dziwakiem. Dlaczego? Dlatego, iż ludzie nie potrafili Go tak naprawdę zrozumieć. Po prostu oceniali to co serwowały im media, brukowce. Nawet nie próbowali czegokolwiek przeanalizować, zatrzymać się na chwilę i zastanowić. To przykre, ale taka jest prawda. Pamiętam jak kiedyś powiedział ,, We must learn to live, and love eachother before its too late..." A więc spróbujmy. Przecież to nic nie kosztuje...
Mateusz Nataliat 7-04-2009
Wielkie dzięki za tak liczny i pozytywny odzew. To mój pierwszy felieton, do tego nieplanowany, więc tym bardziej byłem ciekawy opinii i tego jak wam się spodoba.
@Szymon - mi też brakuje felietonów od upadku Ślizgu i także uważam, że to brakujący element układanki w rapowym dziennikarstwie, stąd pomysł na uruchomienie takowych na spinnerze :)
@Gregor - felietony (przynajmniej moje) będą ściślej lub luźniej nawiązywały do szeroko pojętego rapu i wszystkiego co z nim związane, bo w tym czuję się najlepiej :)
Pozdrawiam i do następnego felietonu ;)