x

Fabuła "Dzieło Sztuki" [LP] - recenzja

Nie od dziś wiadomo, że rewolucja ma przyjść ze wschodu. Single Fabuły wskazywały, że to właśnie zespół Bezczela, Eda i Poszwixxa może wnieść coś nowego. Może akurat nie rewolucję, ale świeżość, szczerość, technikę i styl. Polski hardkor potrzebuje zespołów, które potrafią odwołać się do korzeni, efektownie złożyć słowa, pojechać złośliwy i celny punch, nie tracąc przy tym wiarygodności i ostrości. Fabuła poszła właśnie tą drogą.

Troszkę przesadzone zapowiedzi mówiły o "debiucie stulecia", goście stanowili przekrój przez pierwszoligowych asów (Mes, Pih, Ero), niedocenianych mistrzów mikrofonów (Pyskaty, HST), a nawet podziemne legendy (Tetris, Cira, Hukos). Przyznam, że byłem mocno ciekaw co z tego wyniknie.

I słusznie, ta płyta na pewno robi wrażenie. Wschodnia strona ewidentnie ma coś do udowodnienia Polsce. Dobrze wreszcie usłyszeć trio w którym z podobnym zaciekawieniem słucha się każdego z raperów. Bezczel to nienaganna technika i ostre, ale miło płynące flow, Poszwixx rozwala swoim kozackim głosem, potrafi zaskoczyć nie tylko dobrym wersem, ale dużą wyobraźnią i inteligencją. Ede na tle kolegów wypada trochę słabiej, jego napięty styl wymowy potrafi zmęczyć, ale i tak prezentuje się bardzo pozytywnie na tle sceny. Wszyscy trzej są bardzo ostrzy, wszyscy są inteligentni i jestem pewien, że jeszcze nie jeden raz będziemy cytować ich wersy na Spinnerze. Mają olbrzymi talent, słychać doświadczenie, obycie z majkiem. Tych trzech typów swoje w życiu przeszło i potrafią wyciągnąć z tego esencję i zaserwować ją w formie ostro-gorzkich pigułek. Słychać, że ta płyta dla białostoczan jest bardzo ważna. Czasami słychać to aż za bardzo.

Główne zarzuty? Płyta jest zdecydowanie za długa. Wysłuchanie prawie półtagodzinnego albumu, jak dobry by nie był, może zmęczyć. Tym bardziej, że bity Poszwixxxa są strasznie ciężkie. Mało tutaj ciepłego brzmienia. Jest w miarę klasycznie, ale perkusje są twarde jak diabli, a instrumentale w większości nowoczesne i niestety zimne, nawet jeśli nie jest to podążanie za syntetycznymi trendami. Owszem potrafi rozbujać, potrafi miło zaskoczyć czymś zupełnie innym, jak na przykład rewelacyjne Dzieła Sztuki z Tetem czy jego solowa Odwilż, ale szkoda, że to tylko wyjątki.

Ogólnie jest to materiał zdecydowanie wart uwagi i bardzo mocny debiut. Te trzy dyszki za ten album to naprawdę niewiele, a chłopaki mają do zaoferowania sporo. Płytę warto sprawdzić nawet ze względu na same featuringi, które są wyjątkowo równe i ciekawe (Mes rozwalił wszystko, HST brzmi jakby przeżywał drugą młodość, Tet nagrał tu przezwrotkę, a Cira i Hukos wzbudzili we mnie autentyczny głód ich rapu), a jeśli to zrobicie docenicie też gospodarzy. Gdyby trochę urozmaicić brzmienie tego albumu i skrócić go o parę kawałków byłaby prawdziwa bomba. Tak mamy debiut na czwórkę i mały plusik za to, że panowie pokazali, że można w Polsce zadebiutować ze sporym rozmachem nie będąc tylko kolejnym marketingowym produktem. Wschodnia część rapowej mapy Polski została bardzo wzbogacona. Wielkie brawa i czekamy na kolejne, lepsze nagrania!

Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

Slaughterhouse

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music