Zawsze ceniłem sobie style Method Mana i Redmana. To dwóch raperów, których nie sposób pomylić z kimkolwiek innym, mających na koncie wybitne albumy. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że to duet, który muzycznie jest dla siebie stworzony. Co ich połączyło, oprócz pokrewieństwa, wie każdy, kto oglądał wybitnie głupi i wybitnie śmieszny film How High.Ich pierwszy wspólny album nie był pozbawiony wad, ale też nie był pozbawionym geniuszu. Nie jest to klasyk, nie jest to perła, a tylko dobra płyta. Teraz, z Erickiem Sermonem, Pete Rockiem, Rockwilderem czy Buckwildem na pokładzie, panowie postanowili zaatakować ponownie. I bardzo dobrze.
Blackout! 2 chyba przerósł swojego protoplastę. Po pierwsze Meth i Red brzmią z każdym numerem coraz lepiej, a ta płyta jest tego najlepszym dowodem. Płyną tutaj znakomicie, bawią się flow i ogólnie bawią się dobrze, bo to da się odczuć. Brakowało nam tego. Potrafią wysmażyć klasyczny, funkowy strzał, i przetestować nam basy na kolumnach, zaraz potem zmierzyć się (i wygrać) z nowoczesnością w City Lights, po drodze robiąc numer krzyżujący klasyczny vibe Pete Rocka z jamajskim, chillującym klimatem... Potrafią zrobić wszystko. Równie dobrze rzucają spontanicznymi punchami, jak i bawią się Auto-Tune'em (o zgrozo brzmi dobrze!), równie ciekawie dają do pieca potężnymi, koncertowymi refrenami, jak i zwalniają tempo, chillując swoje flow w efektowny sposób (Meth w City Lights jest mistrzem świata). Klasa.
Producenci... W formie, i to grubej. Już na starcie Havoc z I'm Dope N**ga przybija do ziemi swoim chorym basem. Erick Sermon potwierdza, że się nigdy nie zestarzeje. Komercyjna porażka ostatniego EPMD nie zmieniła nic. Nadal jest sobą i jest genialny. Buckwild w Mrs International gra na emocjach soulowym samplem, w sposób wirtuozerski. Dodajmy do tego Vinny Idola, który rozniósł swoim How About That i DJ-a Scratcha, który Dis Iz 4 All My Smokers dowodzi, że kwestionowanie jego wizjii muzyki jest co najmniej niemądre. Słabsze momenty? King David w I Know Sumpth mnie osobiście zdziwił, ale dzięki flow duetu słucha się tego utworu względnie dobrze. Bink! nie do końca przekonuje w numerze z Ghostface'emm i Raekwonem, ale jeśli takie numery uznaje się za słabsze, to znaczy, że płyta jest klasowa.
Bo bez wątpienia jest. Meth i Red w pierwszym tygodniu znaleźli się na czwartym miejscu amerykańskich list sprzedaży, i jest to zrozumiałe - nie tylko ze względu na to, że są kojarzeni jako dwójka totalnych wariatów z nierozłącznym jointem w łapie, ale również z pobudek czysto muzycznych. Ta płyta to zabawa w czystej postaci. Żonglowanie konwencjami, wariacje flow i - co ważne - bardzo duża energia. Słucha się tego rewelacyjnie, co powinniście jak najszybciej uczynić. Pewna piątka!















Komentarze użytkowników(1 of 1)
flowat 5-29-2009
Płyta jest świetna, polecam każdemu szanującemu się słuchaczowi sprawdzić ten materiał...klasa sama w sobie 100% rap, kozacki styl Red & Met. Po prostu dobra produkcja!
Gąsiorat 5-30-2009
wg mnie pierwszy blackout był duzo lepszy tyle na temat nie ma tu jointow typu da rockwilder, mi casa czy Y.O.U pozdro
emzeeat 5-29-2009
Ja tam lekko sie zawiodlem na tej plycie. Jedynka wg mnie jest duzo lepsza. Na tej brak typowego dla nich klimatu. Nie ma w ogole spojnosci. Kazdy kawalek brzmi inaczej (mowie o bitach) przez co slucha sie tego jak jakiejs skladanki.
JOhnat 6-03-2009
dokladnie jak mowi emzee zupelny brak spojnosci na tej plycie :)
jest kilka kozakow ale jest i kilka gowien :)
ogolnie lepsza jedynka bo sluchalo sie tego jak jednego kawalka :)
westside.er.plat 7-04-2009
Głupszej recenzji bardzo dawno nie czytałem. Prawdy w niej jest z 20%. B2 bije B1? Czy ty człowieku słyszałeś chociaż jedynkę? Signle na B1 rozpieprzają całą B2 na kawałki a oprócz tego mamy reszte piosenek, które są równie dobre a niektóre i lepsze typu Cereal Killer, Mi Casa, Blackout, 1212 czy np. Cheka. Chłopaki na B1 są chyba w szczytowej formie. U Redman'a na płycie nie ma ani jednego słabego puntu, u Meth'a znajdziemy 2 kawałki gdzie nie pojechał na miare swoich możliwości. A wracając do Blackout'a 2, to poraz kolejny Redman udowadnia, że jest lepszy od Method'a, bo leci po tych 'nowych' bitach jak za starych czasów, jednak auto-tune straszne kuje w uszy i jest to bardzo wielkim minusem albumu. Ogólnie bity nie są rewelacyjne, jednak mamy jeden bit prosto od Sermona a mianowicie "Dangerous Mc's" który wbija w fotel, jest dość prosty a buja pięknie, do tego panowie jadą jeszcze piękniej. Wg. mnie to najlepszy kawałek na płycie i faktycznie oddający klimat starszych płyt. Tak samo nie wiem co to za dowalanie się do '4minutes to lock down" ? Wg. mnie to drugi najlepszy kawałek na tej płycie a Ghost rozpierdolił tam nawet Red'a i Meth'a. Ogólnie płytka b. dobra ale nie podchodzi do legendarnej jedynki!
Daniel Wardzińskiat 7-04-2009
Masz prawo się ze mną nie zgadzać i fajnie że napisałeś swoją własną recenzję, ale pamiętaj, że Twoje zdanie nie jest jedynym słusznym;)Dangerous MC's to faktycznie miazga o czym wspomniałem. 4 Minutes To Lock Down dla mnie jest poniżej średniej tego albumu, która mimo wszystko jest wysoka i trochę wyższa od Blackout 1. A... Tak słyszałem B1, na tyle dużo razy żeby doskonale znać teksty na pamięć:) Pozdrawiam.