x

"Słuchajcie, nagrajmy płytę za granicą!" - wywiad z The Car Is On Fire

Po trzech latach oczekiwania przyszedł czas na premierę najnowszego albumu grupy The Car Is On Fire. W tym czasie wiele się w zespole zmieniło.

Personalnie - w The Car Is On Fire nie gra już Borys Dejnarowicz. Muzycznie - wystarczy sprawdzić długość płyty i miejsce, gdzie ona powstała.

Tematów do rozmów było więc sporo. W dniu premiery albumu Ombarrops! udało nam się porozmawiać z perkusistą zespołu, Krzysztofem Haliczem. Sprawdźcie, co z tego wynikło. Zapraszamy do lektury!

Właśnie ukazuje się najnowsza płyta The Car Is On Fire, Ombarrops! Co najbardziej różni ją od wcześniejszych dokonań zespołu?

Od Lake & Flames zmieniło się bardzo wiele. Tamta płyta powstawała w specyficznej, nerwowej atmosferze. Czuliśmy, że zespół w ówczesnym składzie personalnym nie przetrwa, i dlatego każdy wrzucał jak najwięcej własnych pomysłów. W ten sposób powstał "23-piosenkowy potwór" (śmiech).

Przy Ombarrops! pracowaliśmy już na spokojnie. Na wakacjach ubiegłego roku pojechaliśmy do małej miejscowości w Beskidzie Żywieckim, gdzie - w opuszczonym pensjonacie - powstała większość materiału na Ombarrops! To był świetny okres, wykorzystaliśmy każdy pomysł, jaki wpadł nam do głowy.

Bardzo chcieliśmy, aby słychać było na tym albumie oddech, luz i wręcz dzięciece szaleństwo. Na płycie są więc i solówki gitarowe, i drobne potknięcia, których nie zamierzaliśmy usuwać. Na Ombarrops! pozwoliliśmy sobie po prostu na swobodę.

Zmieniło się też brzmienie...

Założyliśmy sobie, aby wydobyć jak najwięcej z żywych instrumentów. Nie używaliśmy komputerów, zrezygnowaliśmy z wszelkich elektronicznych podkładów i wypełnień. Zależało nam na spójności - aby nie przedobrzyć, bardzo ostrożnie operowaliśmy środkami produkcyjnymi. Chcieliśmy także jak najbardziej uprościć piosenki, dać im trochę powietrza, nie zapominając o starannej aranżacji.

Skąd w ogóle przyszedł wam do głowy pomysł nagrania płyty u Johna McEntire'a?

Dokładnie rok temu, w marcu, stwierdziliśmy, że czas na nową płytę. Mieliśmy już przygotowanych kilka demówek, ale nie bardzo wiedzieliśmy, co dalej. Pojechaliśmy do EMI, przedstawiliśmy im nasze pomysły, oni przedstawili nam swoje, ale żaden z tych pomysłów nie wzbudzał entuzjazmu ani u nas, ani u nich. I wtedy przyszło olśnienie. Wracając w niewesołych nastrojach z EMI, nagle nasz manager, Mariusz Nowicki, rzucił: "Słuchajcie, nagrajmy płytę za granicą!"

Tego nam było trzeba. Momentalnie dostaliśmy prawdziwego kopa i poczuliśmy się totalnie odświeżeni. Nie mieliśmy pojęcia, czy to się uda, ani jak zrealizować naszą ideę. Jednak kiedy ludzie bardzo czegoś chcą, a przy okazji mają trochę szczęścia - to wszystko jest możliwe (śmiech). A potem McEntire po prostu odpisał na naszego mejla.


Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music