Do aspiracji wokalnych Johansson zdążyliśmy już się przyzwyczaić: w zeszłym roku spróbowała swych sił na Anywhere I Lay My Head, czyli krążku złożonym z coverów Toma Waitsa. Jak się okazuje, nie był to tylko kaprys gwiazdy. Aktorka traktuje muzykę serio, a kolejnym na to dowodem ma być płyta nagrana z Pete'em Yornem.Co ciekawe, materiał powstał już w 2006 roku, czyli na 2 lata przed muzycznym debiutem zjawiskowej Scarlett. Czego możemy po tej kolaboracji oczekiwać?
Ponoć Pete Yorn wpadł na pomysł albumu podczas snu. Zamarzyła mu się kontynuacja prac Serge Gainsbourga, który - w latach '60-tych - nie tylko inspirował się Brigitte Bardot, ale i powierzył jej partie wokalne. Dalej wystarczyło już tylko zastosować analogię: kto dziś jest dla odbiorcy tym, kim kilkadziesiąt lat temu była Bardot? Chwilę później muzyk kontaktował się już z managerem Johansson.
Płytę zatytułowano Break Up, i - jak twierdzi USA Today - będzie to muzyczny zapis burzliwego romansu. Usłyszymy 9 kawałków, z czego 8 napisał Yorn, jeden zaś jest coverem numeru Chrisa Bella.
Płyta ukaże się 8. września i przyznajemy, że czekamy na nią z zainteresowaniem. Choć kazus aktorki nagrywającej płyty jest dla wielu synonimem kaszanki, to jednak Anywhere I Lay My Head było naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. Czy i tym razem Amerykanka uwiedzie słuchaczy, sprawdzić można na stronie projektu: znajdziemy tam singiel Relator.














