Undergroundowe imprezy w Polsce to ciężki, ale przyjemny kawałek chleba. Organizatorzy w najlepszym wypadku wychodzą na zero, ale za to spotkać można z łatwością znajomych z całego kraju, nastawionych na dobrą zabawę i dobrą, niezależną muzykę.
Kolejną okazją w tym stylu były - patronowane przez nas - drugie urodziny Uknowhowwedo.com, gdzie na scenie zobaczyliśmy takich zawodników, jak TeTris, Zeus, Rap Addix, Na Pół Etatu czy Tłusty Kot. W końcowym freestyle'u Tet nawinął zresztą, że zaraz po imprezie pewnie przeczyta relację na Spinnerze. I oczywiście się nie mylił.
Impreza od początku była promowana jako odbywająca się w części na świeżym powietrzu. Jednak deszczowa aura trochę pokrzyżowała organizatorom plany, i nic nie wyszło z grillowania na słoneczku i oglądania filmu na dworze - całość przeniosła się do specjalnie rozstawionego namiotu. Niestety, frekwencja - choć niezła - z pewnością zmalała względem oczekiwań przez niesprzyjającą pogodę. Ale ci, którzy dotarli na miejsce, postarali się, by zatrzeć braki ilościowe klimatem.
Przed godziną 22:00 na scenie pojawił się pierwszy duet - Tłusty i Kot Kuler, przy wsparciu DJ-a Bidikostu, jako nowy projekt Tłusty Kot. Wejście poprzedziły blendy 2Sty'ego, na czele z zestawieniem Smarka z Britney Spears. Sam występ też obfitował w niespodzianki - na koniec usłyszeliśmy bezsprzeczny hit ubiegłego roku, czyli blend Hemp Gru i Coco Jamboo. Natomiast wcześniej, w trakcie wykonywania numeru Mic Jordan na bicie Salutuj, na scenę spontanicznie wbił się W.E.N.A., by pomóc chłopakom z refrenem, co zostało żywiołowo przyjęte przez publikę. Po nich nadszedł czas na wspólny występ Rap Addix (a dokładniej Junesa) z Na Pół Etatu, wsparty goścmi specjalnymi. Poza Weną pojawił się bowiem Nieuk, który przewinął bonusową zwrotkę do numeru Razem Z Chłopakami. Zebranym udało się też wyprosić Wudoe o tradycyjne odegranie Salutuj, co było możliwe dzięki temu, że Tłusty wziął ten bit na swój koncert.
Jednak to był dopiero początek emocji, bo prowadzący Theo zapowiedział pojawienie się innego, greckiego boga, pochodzącego z Łodzi. Zeus chyba pierwszy raz od premiery Co Nie Ma Sobie Równych pojawił się w Stolicy na pełnym koncercie, i widać było, że fani głodni są znakomicie przyjętego materiału. Razem z Joteste i DJ-em Cubem, bałucki MC rozgrzał zgromadzonych, pomagając im zedrzeć gardła przy wybitnie energicznych jointach pokroju Jestem Tu czy Jeszcze Więcej. Zajawka, którą kipi płyta, była jeszcze bardziej odczuwalna, a oryginalne pomysły na nawiązanie kontaktu z publiką - udane. Ciężko było chyba znaleźć osobę niezaangażowaną w występ Zeusa. A przecież przed nami został jeszcze jeden gorący koncert...














