Kogo jak kogo, ale tego pana nikomu przedstawiać nie trzeba. Żywa legenda gitary, były członek kultowego Guns 'N' Roses, oraz właściciel ultrarozpoznawalnego image'u - tyle można o nim rzec tytułem wstępu. Grając aktualnie w Velvet Revolver, artysta postanowił wydać poboczny, solowy album.Oprócz samego Slasha, w projekt zaangażowali się Chris Chaney, czyli były basista Jane's Addiction, oraz Josh Freese, bębniarz znany z gry w Nine Inch Nails. Prawdziwie rokendrolowy składzik, prawda?
Pierwszy cylinder rocka donosi, że skończył właśnie pracę nad czterema kawałkami. Co ciekawe, przynoszą one aż cztery różne wokale - muzyk zapowiada całą plejadę gościnnie udzielających się głosów. Kolejną ciekawostką jest osoba producenta. Tą stroną przedsięwzięcia zajmie się bowiem Eric Valentine, czyli człowiek odpowiedzialny za albumy takich zespołów, jak na przykład Queens Of The Stone Age, czy Lostprophets.
Na płytkę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, choć Slash podkreśla, że praca idzie nad wyraz dynamicznie. Do tego odgraża się, że longplay po prostu "skopie tyłki" - ile w tym prawdy, przekonamy się w swoim czasie. Oby nie sprawił nam zawodu!














