x

Jadakiss "The Last Kiss" [LP]

Dyskusja ze stwierdzeniem, że Jadakiss to jeden z najlepszych raperów w Nowym Jorku i jeden z najlepszych mainstreamowców w ogóle, byłaby bezsensowna. Ten kot ma wszelkie predyspozycje do tego, żeby - mówiąc o sobie "Top 5 - dead or alive", kiedyś mieć rację. Charakterystyczny głos, świetne flow, doskonała technika, mnóstwo potężnych linijek. Problem? Do dziś nie ma klasyka, który dałby mu tę piątkę. Podobny przypadek, jak u Ludacrisa... Luda ostatnio zawalczył o ten status ze swoją wyśmienitą płytą Theater Of The Mind. Jak poszło panu "Jay to the mua"?


Ta płyta, po pierwszym przesłuchaniu, wydaje się totalnym niewypałem, pomyłką, bezsensownym odwrotem w stronę popu - i klapą. Wielu tak ją skreśliło co widać po dużej części recenzji. Jest wiele płyt, które docenia się dopiero po bardzo wielu przesłuchaniach. Tę wystarczy przesłuchać trzy-cztery razy, w nastroju na łatwą rozrywkę. Przy piątym łapie się prawdziwą zajawkę. Kiss zawsze miał problem z doborem producentów, tym razem będąc pod skrzydłami Roc-A-Fella i Def Jamu miał zapewne ludzi, którzy stali za jego plecami, pomagając w dobrze. Oskarżenie Last Kiss o wtórność jest absolutnym nieporozumieniem.

Ta płyta jest do bólu przebojowa. Mnóstwo śpiewanych refrenów, tony łatwych, ale dobrych melodii i nowoczesnych bangerów. Na początku zaczyna się jednak doceniać kawałki najmniej nowoczesne. Na przykład Letter To B.I.G., przez swoje niemal hollywoodzkie natężenie emocji, potrafi naprawdę wkręcić. Drugim takim numerem jest Cartel Gathering z Ghostfacem i Raekwonem (wers "My clientele is supreme and it's proven/That I'm only built for the link if it's Cuban" zostaje w głowie na długo). Potem powoli zaczynają dochodzić kolejne. Grind Hard z Mary J. Blige jeśli pójdzie na singiel (musi!) powinien roznieść wszystkie listy przebojów od Nowego Jorku po Moskwę. Things I've Been Through to kolejny z emocjonalnych mistrzów z kozackim, szczerym tekstem. Come And Get Me to idealny przykład jak powinien brzmieć nowojorski uliczny numer w XXI wieku. By My Side w zwrotkach odrobinę przypomina Ain't No N**ga Jay-Z ale jak najbardziej współczesny refren Ne-Yo, czyni z niego potencjalnego hita. Ogólnie hooki na tym albumie są strzałem w dziesiątkę. Prawie każdy zapada w pamięć i po dwóch przesłuchaniach śpiewa się je samemu.

Jest tutaj też parę numerów, które będziecie przerzucać jak np. Stress Ya z Pharrellem Williamsem, czy fatalny One More Step ze Stylesem P, w którym raperzy zamiast się uzupełniać wchodzą sobie w zdanie co brzmi strasznie. Odrobinę słabszy jest też numer ze Swizz Beatzem, ale tylko na tle reszty materiału. Gdyby z albumu wyrzucić 4-5 kawałków, materiał spokojnie moglibyśmy ocenić na silną piątkę.

Ta płyta jest nie tylko warta zakupu, ale warta szczególnej uwagi. Nowojorski mainstream, który ostatnio stał się absolutnie niestrawny dostał fajnego kopa, którego wymierzył Jada. Jeżeli to naprawdę jest wtórne, to chcemy więcej takiej wtórności. Połączenie rapu z r&b i popem dawno nie miało tak dużej wartości muzycznej. Dla fanów nowoczesnych brzmień piątka z minusem, dla reszty - silna czwórka.

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

Skorup

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music