x

Klasyk na weekend: Dru Down "Can You Feel Me"

Jeśli jaracie się wyluzowanym, wakacyjnym brzmieniem westcoastu, ale chwilowo przejadły się wam G-funkowe piszczałki i klimat Los Angeles, i macie ochotę posłuchać czegoś o podobnej mocy, ale spalonego innym promieniem słońca, to trafiliście idealnie.

Znów przenosimy się do Bay Area. A tam czeka na nas Dru Down - legenda sceny Oakland, jeden z twórców jej specyficznego brzmienia, odkrywca talentu Luniz, a zarazem stylowy i charakterystyczny raper. Tytułowy numer z tego albumu przedstawialiśmy wam całkiem niedawno w Diggin' In The Videos, teraz czas na całą płytę.

Świat usłyszał o Darnelu Robinsonie w roku 1994, gdy swoim singlem Pimp Of The Year wybił się ponad lokalną scenę. Zresztą cały debiutancki Explicit Game był warty uwagi - zamiast podczepiania się pod fejm G-funku usłyszeliśmy coś nowego, surowe brzmieniowo wariacje w stylu Bay, mieszające wpływy LA z kopem Cypress Hill, i dawką własnego, szalonego stylu Dru Downa. Dwa lata później na półki trafiło Can You Feel Me.

Album dużo lżejszy i łatwiejszy w odbiorze, oraz dużo bardziej wpadający w ucho. Tym razem Dru sięgnął szerzej - więcej tu kalifornijskiego ciepła, luzu, vibe'u, delikatnie pulsujących basów i typowego laid-backu. Muzyczne perełki od takich producentów jak Battlecat czy Bosko od razu podnoszą temperaturę za oknem o parę stopni, a refreny mają tak cholernie wielki hitowy potencjał, że będziecie nieświadomie nucić je przez dobre parę dni po odłożeniu płyty. Szczególnie, gdy biorą się za to takie postaci jak legendarny Bootsy Collins czy L.V. (to on śpiewał w Gangsta's Paradise). Wychodzi więc na to, że Down otrzymał potężną podbudowę pod gruby, klasyczny krążek, do którego chce się wracać.

A najważniejsze, że sam dołożył do tego sporo od siebie. Skaczący po bicie, kipiący energią, wyginający flow do granic możliwości, dysponujący charakterystyczną dykcją i głosem trafia na bity, gdzie może ujawnić pełnię możliwości. Jest trochę przechwałek (Playa For Real), szalonych i oryginalnych pomysłów, przyprawiających o banana (Head & Shoulders), czy uspokojenia i esencjonalnego chilloutu (Freaks Come Out). Ważne, że od początku do końca jest ciekawie, a MC ma pomysł na siebie, na płytę i wykorzystuje do maksimum znakomitą warstwę muzyczną. Refreny zaś stawiają kropkę nad i. Odpalcie tę płytę któregoś z coraz cieplejszych dni, a gwarantujemy wam, że powtórzycie ten zabieg jeszcze niejeden raz...

PS. Dla fanów Bay mamy dobrą wiadomość - na powielkanocny tydzień szykujemy naprawdę grubą opcję, po więcej informacji wpadajcie do nas już w przyszłą niedzielę.


Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music