Scarface to bez wątpienia jedna z najbardziej charyzmatycznych, oryginalnych i bezkompromisowych osobowości w rapgrze. A także jeden z niewielu reprezentantów Brudnego Południa obdarzanych szacunkiem bez względu na geograficzną długość i szerokość, przez artystów i fanów.
A także przez dziennikarzy - pochodzące z 2002 roku The Fix to jeden z paru albumów historii tej muzyki nagrodzony przez prestiżowe The Source najwyższą możliwą oceną - pięcioma mikrofonami. Tych, które przy pierwszej recenzji zdobyły "pełną pulę" było raptem dziewięć od 1988 roku i powstania magazynu!
Każdy album rapowego Człowieka z Blizną trzyma pewien stały wysoki poziom. To podważyć jest ciężko. Co więc takiego ma w sobie The Fix, że The Source postawił go w jednym rzędzie z Illmaticiem czy Life After Death? Przede wszystkim to chyba najbardziej otwarty "na świat" i mainstream krążek Face'a. Jednak w zabarwieniu jak najbardziej pozytywnym - obok tradycyjnych brzmień i klimatów Południa i bitów od takich postaci jak Mike Dean mamy tu parę produkcji Kanye Westa czy The Neptunes. A także featuringi z naprawdę najwyższej półki - najbardziej warte odnotowania są chyba zwrotki Nasa i Jaya-Z (i to w samym środku ich konfliktu!).
Jednak cały czas główną rolę gra sam gospodarz. Jak zwykle mnóstwo tu ostrego, charakterystycznego dla gangstarapu opisu, pozbawionego owijania w bawełnę. Wiele mocnych wersów, życiowe doświadczenie, ekshibicjonizm, opisywanie ciemnych stron życia ale i trochę humorystyczna opowieść o własnym bloku. Niesamowita charyzma i niepodrabialny głos członka Geto Boys tylko wzmagają wrażenie i dodatkowo nadają albumowi spójności. A na tle spójnej całości wybija się parę znakomitych numerów.
Przebojowe i popularne On My Block oraz absolutnie genialne, nastrojowe i refleksyjne In Between Us z Nasirem Jonesem to chyba dwa najlepsze momenty. Ale reszta specjalnie nie odstaje i ciężko byłoby tu znaleźć słabsze momenty. Ciężko stwierdzić, czy to najlepszy materiał w karierze Scarface'a. Wcześniej były przecież takie perełki jak The Diary czy The World Is Yours. Jednak ten z pewnością jest najbardziej popularny poza Południem i chyba najlepszy na początek przygody z Bradem Jordanem. A wierzcie nam, że jak już ją rozpoczniecie to koniec stanie się rzeczą niemożliwą... Poniżej za to smaczek w postaci singlowego hitu














