x

O.S.T.R. "O.C.B." - recenzja

Wydaje się, że Masz To Jak W Banku i Tabasko pojawiły się na rynku wczoraj... Ale lata lecą, a O.S.T.R. wciąż trzyma poziom i regularnie wydaje kolejne albumy.

Najnowsze O.C.B. to już dziesiąte wydawnictwo w karierze łodzianina. Czy spełnia jubileuszowe oczekiwania i dorównuje poprzednikom? O tym dowiecie się w recenzji.

Wydaje się, że przy takiej ilości materiału i częstotliwości nagrywania kolejnych albumów gdzieś musi wkraść się monotonia, zaniknąć pomysłowość i spaść poziom. Takie też wnioski część osób wysuwa wobec O.S.T.R.'a. Ale ciężko się z nimi zgodzić. Ostry to na obecną chwilę zdecydowanie najlepszy polski producent. Podczas gdy liderzy sprzed kilku lat dali sobie spokój, stoją w miejscu lub wręcz notują regres, to reprezentant Bałut wciąż eksperymentuje, próbuje czegoś nowego, konsekwentnie brnie do przodu i brzmi coraz lepiej. Ogromnym postępem był już poprzedni album, na którym Adam ukazał się jako jeden z lepszych beatmakerów na Starym Kontynencie. Tutaj status potwierdza - podkłady znów są znakomite i znów inne.

Tym razem trafiamy na (widoczne już na okładce) nawiązania do polskiej muzyki lat 70-tych. Rodzime sample, także wokalne, zdarzają się często (jak choćby w singlowym Po Drodze Do Nieba) i brzmią bardzo dobrze. Ostry - utrzymując spójność i jednorodność albumu - jednocześnie produkuje w bardzo zróżnicowany sposób. Od chropowatego, ciężkiego Strachu i odpowiednio budującego napięcie Miłości Nie Ma Dziś, poprzez, kojarzący się z latami Tabasko, Dom i mocno nowojorski Flow Virus, do esencjonalnie polskiego i skłaniającego do refleksji Dlaczego Mamy Dać. A to dopiero pierwsza część płyty. Dalej dostajemy jeszcze choćby absolutne perełki klasy światowej, takie jak Sam To Nazwij czy Cultivation. Najważniejsze jest jednak, że lirycznie odnajduje się tu znakomicie.

Chyba od czasów tak wszędzie wspominanego Tabasko bałucki MC nie był tak ekshibicjonistycznie szczery, ostry i gorzki. Widzi wiele, piętnuje społeczne wynaturzenia, zepsucie młodzieży, a jednocześnie daleki jest od frazesów w stylu "Polityka jest zła". Mamy za to upadek wzorców, moralności i obyczajów ukazany na przykładzie przemocy domowej (Karma) i uprzedmiotowienia własnego ciała (genialne Sam To Nazwij). Czyżby więc była to płyta mroczna i pesymistyczna?

W żadnym razie. Dawno też Ostry nie emanował aż tak pozytywną energią, zajawką i pasją i tak udanie nie przenosił na bity roznoszących go emocji. Słychać, że narodziny Janka dały mu potężnego kopa i drugą młodość. Takie numery jak Synu czy Dla Wszystkich Co Wierzą naprawdę trafiają i poruszają, dając tego samego kopa słuchaczowi. Po prostu słychać tu serce, duszę i autentyczność. Autor wspomina, marzy, czeka na pierwsze sukcesy syna. Ojcowska radość pozwoliła mu spojrzeć na świat w inny, dojrzały i mimo wszystko pozytywny sposób, wskazujący właściwą drogę w życiowym labiryncie. Układa się to w obraz ciepła domowej enklawy na tle zepsucia i braku ideałów. Kolejnego kopa Ostry dostał od gości. Fakt nagrywania z takimi personami jak Keith Murray (znakomita zwrotka), Evidence (nieźle, choć nie powala) spowodował wyzwolenie kolejnej dawki energii i dlatego numery poświęcone kulturze hip-hop nie brzmią tak, jak setki innych, tylko słychać w nich muzyczną chemię i spełnienie marzeń... A wszystko jak zwykle pełne dopracowanej techniki i przewinięte niepodrabialnym i odnajdującym się na każdym bicie flow. Równie dobrze prezentuje się też często pomijany hip-hopowy element - DJ Haem i DJ Chwiał suto i solidnie okraszyli numery scratchami, wynajdując ciekawe (w dużej mierze polskie) cuty i odpowiednio je wkomponowując.

Nie będziemy, wzorem licznych dzienników, pisać wam formułek o tym, kto jest a kto nie jest sumieniem hip-hopu. Wiemy jedno - Ostry uniósł ciężar odpowiedzialności i stworzył płytę godną jubileuszu - znakomitą muzycznie, osobistą, bezpośrednią i zarazem ciepłą, rodzinną ale i gorzką wobec świata i jego wad. Wprawdzie paru numerów (takich jak Bez Zasięgu - ciekawy koncept, ale nie pasujący do całości) mogłoby nie być, a modulacja głosu czasem jest zbyt intensywna i rwana. Za to dla odmiany parę tracków (Synu, Sam To Nazwij, Dla Wszystkich Co Wierzą, Cultivation) rozkłada na łopatki. Do tego jaki inny polski raper potrafiłby utrzymać taki poziom i zainteresowanie, wydając tak dużo i tak często? No i w końcu - dla tych, którzy twierdzą, że Ostry nudzi i powtarza się przy dziesiątej płycie - czy istnieje w ogóle inny polski MC, który ciekawiłby was jeszcze przy siódmej czy ósmej? Ja Tu Tylko Sprzątam uznaliśmy polską płytą roku 2008. OCB brzmi inaczej, ma inne zalety, ale trzyma podobny poziom. W szkolnej skali dajemy 5+ i z całego serca życzymy platyny.


Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music