Już w najbliższą sobotę premiera wielce oczekiwanego, dziesiątego solowego albumu O.S.T.R.-a. Jednak pod koniec ubiegłego roku pojawił się też inny ciekawy, ale nie odpowiednio zauważony projekt, w którym łodzianin maczał palce.
Mowa oczywiście o Adult Contemporary, czyli najnowszym krążku Grand Agenta, w pełni wyprodukowanym przez Ostrego. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po tę pozycję, to mamy dla was jej recenzję.
Sam Grand Agent przyznał, że uważa ten album za swoje najlepsze dzieło w karierze - i zdecydowanie są powody, by podzielać ten pogląd. Przede wszystkim jest to krążek obszerny, dotykający różnych tematów, ale zarazem spójny i dobrze brzmiący. Jeśli chodzi o produkcję, to Ostry wyrasta na nasz najlepszy towar eksportowy. Nie zdziwi nas, jeżeli niedługo podrzuci bity postaciom sporo większego kalibru, niż GA - bowiem słyszalny jest dobrze wykształcony, własny i świeży styl. Ciepłe, bogate brzmieniowo podkłady, mieszające sample z żywymi instrumentami, do tego oparte na delikatnie pulsującym w tle basie, który robi bardzo dobre tło głównemu aktorowi.
A jak on sam się spisuje? Przeczytałem niedawno określenie Agenta "truskulowym 50 Centem" - i to chyba najkrótszy i najtrafniejszy opis. GA ma podobne warunki głosowe, podobną melodykę we flow i akcentowanie do Fiddy'ego. Różni ich przede wszystkim tematyka tekstów - bo tu raczej pimpingu i nastrojów klubowych nie uświadczymy. Zamiast tego możemy posłuchać ciekawych storytellingów, treści społecznych, politycznych czy dotykających wirtualizacji życia i młodzieży. Sporo tu trafnych uwag, a dojrzałość rapera jest dobrze słyszalna.
Ogólnie, amerykańsko-polski duet stworzył całkiem solidny materiał, zasługujący (oczywiście w skali amerykańskiej) na szkolną czwóreczkę. Album mógłby być trochę krótszy, bo przy braku (rapujących) gości, Agentowi brakuje trochę wyrazistości, by przykuć naszą uwagę przez cały czas, a spójność czasem przechodzi w monotonię. Jednak i tak jest czego posłuchać, a płyta to kolejny ważny etap w eksporcie "polskiej myśli producenckiej" na Zachód. No a What's Your 20 to czysta perełka.














