
O.S.T.R. to jedna z osób zaprzeczających wielu stereotypom o obecnym hip-hopie. Raz, że brak w nim oryginalności. Dwa, że ambitny materiał nie potrafi dobrze się sprzedać, a robią to jedynie hiphopolowe wydawnictwa. Trzy, że moda na koncerty minęła i nie opłaca się robić rapowych show w dużych klubach. Wreszcie, że brak nam talentów na skalę światową.
Dwie poprzednie płyty Ostrego zdobyły złoto, nowa pojawi się w lutym, a gościnnie usłyszymy choćby Keitha Murraya. Za to ostatnie koncerty w Warszawie wypchały wielkie Palladium. Właśnie przy okazji październikowego show udało nam się przeprowadzić z Adamem obszerną rozmowę, którą, lekko uaktualnioną o postępy w nagraniach, mamy przyjemność wam zaprezentować. A w niej, między inymi o obecnych kooperacjach z zagranicznymi MCs, nadchodzących projektach (O.C.B. czy LWC), o tym dlaczego "wyszły z mody punchline'y" oraz o podejściu do bitew freestyle'owych i własnych wspomnieniach związanych z wolnym stylem, czy początkiem rapowej twórczości.
Zapraszamy do przeczytania, bo Ostry rzadko udziela wywiadów, a już szczególnie tak obszernych. Powyżej możecie za to zobaczyć, jak łódzki MC sprawnie przemalowuje okolicznościową koszulkę Asfaltu.
Upłynęło już parę miesięcy od premiery Ja Tu Tylko Sprzątam. Jak z perspektywy czasu oceniasz materiał i jego przyjęcie?
Wiesz... od premiery nie słuchałem generalnie <śmiech>
Tylko wykonywałeś? <śmiech>
Wiesz, ja nie oceniam, to zostawmy spekulantom. Ja się cieszę, że mogę robić swoją rzecz, a ludzie dają nam szacunek, zaufanie, chcą przychodzić na koncerty, kupować płyty i jest dla kogo to robić. Mimo tego, że z założenia robimy to od początku do końca dla siebie, kochamy hip-hop i żyjemy nim. Wiesz, jakbyś zabrał mi hip-hop to mógłbym skończyć życie... No, żyłbym jeszcze dla dzieci, ale nie byłbym sobą.
Razem z Tede nagrałeś klasyczny numer Ziom Za Ziomem. Jak oceniasz obecną twórczość Tedego, i czy możemy się spodziewać kolejnych wspólnych kawałków?
To bardzo pozytywny ziom. Może ostatnie dwie płyty były nie do końca w moim guście, jeżeli chodzi o brzmienie, ale doceniam i szanuję to, co robi jako MC. Widzisz, ja go bardzo lubię jako zioma i mogę podać Ci same plusy na jego temat. Zresztą, ja lubię wszystkich, a jedyna twórczość, którą mogę oceniać, to moja własna. A że jest póki co przeciętna, to nie chcę się bawić w jej oceny <śmiech>To a propos Twojej twórczości - porozmawiajmy o albumie, który produkowałeś dla Grand Agenta. W jaki sposób przebiegały prace nad płytą? Grand Agent przyjeżdżał do Polski, czy ogarnialiście to przez Internet?
Wyglądało to tak, że najpierw wysłałem mu koło 150 bitów, z których wybrał 25 i zaczął do nich pisać. Napisał jakieś 26 numerów, po czym przyleciał do Łodzi i nagraliśmy to w studiu u Marka Dulewicza. Część rzeczy nadawała się do masteringu, część trzeba było poprawić, dograć instrumenty. Na początku wszystko odbywało się mailowo. Wysyłam wyselekcjonowane bity, czekam na odpowiedź. Grand Agent wybierał te, na których najlepiej będzie się czuł i jechaliśmy dalej. Starałem się też podsyłać mu różnorodne bity – grane, samplowane, nowoczesne, oldschoolowe i on prowadził selekcję zgodną z własną koncepcją płyty. Potem przyleciał do Polski na jakiś tydzień, i ogarnęliśmy to wszystko w studio. W sensie, że nagraliśmy wokale, bo wiadomo, że zajmuje to kilka dni. Świadczy to zresztą o skillsach MC, że wchodzi do kabiny, nagrywa na raz i jest wszystko dobrze. Wtedy wiadomo, że jest przygotowany i podchodzi profesjonalnie. W tej współpracy najbardziej podobało mi się, ile serca wkładał w ten projekt, w swój rap. Na maxa chciał, żeby wszystko wyszło idealnie i perfekcyjnie, jak najlepiej w kolorze. Tak mniej więcej zdrowo to wszystko wyglądało. Mieliśmy cały tydzień, żeby wszystko przemyśleć i przegadać – aranże, skrecze, instrumenty, dołożyć tzw. "wisienkę na torcie". To było fajne, że przez tydzień mogliśmy wspólnie wymyśleć wiele rzeczy – tak powstało intro czy outro. Tak, pracowało się naprawdę fajnie. W sumie wyselekcjonowaliśmy finalnie 19 utworów. Miło mi, że GA uważa, że to jego najlepsza płyta i już mówi o nagraniu następnej.
OK., a w kwestii kolejnych projektów – możemy spodziewać się w najbliższym czasie płyty LWC?
Tak, oczywiście. Zaczęliśmy wspólnie obgadywać to wszystko, spotkaliśmy się u mnie trzy razy, napisaliśmy sześć numerów. Generalnie były to ostre posiadówy. Selekcja bitów jest już praktycznie zakończona, teraz musimy wyselekcjonować jak najwięcej czasu, żeby spotkać się i dokończyć ten projekt, który dojrzewa w nas od dłuższego czasu.
Czyli można się tej płyty spodziewać jeszcze w tym roku czy raczej później?
Nie, w tym na pewno nie. Zresztą poza Grand Agentem prawdopodobnie nic już nie wyjdzie w 2008 jeśli chodzi o moje projekty. Sytuacja jest też taka, że na początku przyszłego roku chciałbym wydać swoją dziesiątą płytę, którą zadedykuję synowi. Nazywa się O.C.B. i też staram się dokończyć ją tak, by była lepsza od poprzedniej i wszystko wyszło tak, jak sobie wymyśliłem. Jest to ciężkie, bo na dniach przylatuje na nagrania Beneficence, któremu współprodukuję płytę razem z Diamondem D i nie powiem, że nie zależy mi na tym, by wypaść dobrze z bitami.















Komentarze użytkowników(1 of 1)
PabloNoreagaat 1-09-2009
Swietny wywiad, wiadomosc o LWC powala i juz sie nie moge doczekac :)
adrianooat 1-12-2009
o LWC ostry mówi już z półtora roku. we wrześniu 2007 udzielał wywiadu w którym mówił że mają z LWC 6 kawałków. Więc cienko to mi się widzi.
fanostrat 10-28-2009
http://sk9.pl/wywiad-ostr Najświeższy wywiad OSTRa! Sprawdźcie to!