Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to przełomowy numer w karierze bostońskiego MC. Po nim właśnie wyszedł z cienia i pokazał się całemu światu. Ale też nie ma co się dziwić. Preemo rzucił znakomity beat, a Reks z klasą go ujarzmił, wypluwając pełne energii i jadu szesnastki. Hell yeah.














