Odejście wielkiego muzyczego geniusza zawsze jest bardzo bolesne dla całego świata muzyki. Kiedy jednak jest to geniusz takiego kalibru jak James Brown, nie wolno zapomnieć o jego twórczości nawet po wielu latach. Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg postanowił zadbać o to, żeby obywatele jego miasta pamiętali o twórczości arcymistrza funku i soulu.
Autor takich hitów jak Sex Machine czy I Feel Good niebawem będzie miał swoją własną ulicę w jednym z najważniejszych miast świata. Ulicą Jamesa Browna będzie można spacerować w okolicy sławnego teatru Apollo.
Jedna z największych ikon muzyki w jej nowożytnej historii wcale nie pochodzi z Nowego Jorku. Co więcej James nie urodził się w NYC, nie zmarł tam, a jego ciało również spoczywa gdzie indziej... Wielokrotnie podkreślał też swoją jedność z południowymi Stanami USA. Mimo to, jego geniusz pozostaje ponad podziałami.
James Brown zmarł pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia 2006 roku w Atlancie, w wieku 73 lat. Jego ciało pochowano w miejscowości Augusta w stanie Georgia, gdzie znajduje się też pomnik mistrza.














