Rick Ross
Druga płyta brodacza z Miami to spory zawód, odstający poziomem od debiutu. Jednak w ciągu roku, a szczególnie wakacji, było o nim głośno z trochę innego powodu. Wypłynęły bowiem na jaw dokumenty świadczące, że ulicznik chwalący się hustlerką pracował kiedyś jako więzienny klawisz (dokładniej opisywaliśmy to w rankingu wydarzeń roku). W efekcie Ross stracił sporo na swojej wiarygodności, ale na powierzchni mainstreamowego rapbiznesu wbrew przewidywaniom się utrzymał.














