
Hatifnats to młoda warszawska grupa, która ma własny, od razu rozpoznawalny styl, a także jasno sprecyzowany cel, do którego dąży.
Z wokalistą zespołu Michałem Pydą udało nam się porozmawiać zaraz po powrocie Hatifnats z Moskwy. Hatifnaci są teraz w bardzo interesującej sytuacji. Z jednej strony dobiegła końca ogólnokrajowa trasa koncertowa z Muchami, z drugiej ciągle nierozwiązana zostaje kwestia debiutanckiego albumu. Tematów do rozmowy było więc sporo.
Zapraszamy do lektury.
Zacznijmy od niedawnego koncertu w Moskwie (11 grudnia), na którym wystąpiliście razem z Muchami i dwoma rosyjskimi zespołami - Everything Is Made In China oraz Moj Rakety Vverh. Z jakim spotkaliście się przyjęciem?
Jeśli chodzi o granie za granicą, mamy dość skromny dorobek. W Moskwie przyjęcie było dość dobre, ale nie tak jak było to choćby na Słowacji [Hatifnaci grali 24 września w Koszycach podczas Moon Ride Festval – przyp. RI].
Zdaję sobie sprawę, że nasza muzyka i koncerty nie wyzwalają u ludzi bardzo żywiołowych reakcji. Ale rosyjska publika nieco drętwo przyjęła także przedstawicieli rosyjskiej sceny niezależnej (śmiech).
Muzycznie jednak wszystkie zespoły w Moskwie reprezentowały bardzo wysoki poziom. Świetny koncert dały Muchy.
Jak wam się współpracowało z Muchami?
O dziwo - bardzo dobrze! Początkowo myślałem, że będą jakieś zgrzyty - reprezentujemy przecież zupełnie inne muzyczne style. Dogadaliśmy się jednak bez problemów. Trasa się udała. Jak teraz ją wspominam, zauważam, że z każdym koncertem mam jakieś pozytywne wspomnienia.
Wasza współpraca z chłopakami z Much nie sprowadza się tylko do trasy koncertowej. Pojawiliście się razem choćby na singlu Polskiego Radia – Offensywa Prezentuje: Uważaj kochanie. Czy to jakiś stały układ?
Nie. Gramy zupełnie inną muzykę i nasze drogi naturalnie się rozchodzą. Skończyliśmy wspólną trasę koncertową i teraz koncentrujemy się na samodzielnych krokach. Pierwszym z nich będzie płyta.
Mógłbyś zdradzić na jakim etapie są prace nad debiutanckim albumem Hatifnats?
Na razie trwamy w chwilowym zawieszeniu, gdyż skończyły nam się fundusze na sesje nagraniowe. Sesje opłacaliśmy własnym kosztem i zdążyliśmy nagrać póki co jedynie sekcję rytmiczną. Wszystkie piosenki są już jednak skomponowane. Część z nich prezentujemy na koncertach. Mamy nadzieję niebawem podpisać kontrakt nagraniowy. Negocjujemy z dwoma wytwórniami, Kuka Records i Polskim Radiem.
Nie obawiasz się, że Hatifnats mogą być wrzuceni do worka z napisem Polskie Radio albo Trójka? Gracie przecież zupełnie inną muzykę niż Renton czy Muchy.
Na tym etapie zupełnie nam to nie przeszkadza. Zobaczymy, co potem. Kontraktu na płytę jeszcze nie podpisaliśmy.














