Black Milk od czasów Popular Demand, zupełnie zmienił kierunek, w którym chce podążać . Jego solowy debiut był naładowany (przeładowany?) soulowymi samplami, które słyszeliśmy niemalże w każdym kawałku. Trochę to wkurzało, bo choć bity były obiektywnie dobre, po debiucie Kanye Westa moda na przyspieszone wokale była czasami nie do zniesienia. A na Tronic?Członek BR Gunna zaczął robić rzeczy bardziej futurystyczne. Bardzo bogate instrumentarium, dużo używanej rozsądnie i gustownie elektroniki i piekielnie ciekawe podziały rytmiczne - to wizytówka nowego albumu rapera i producenta z Detroit.
Jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę. Milk ostatecznie pokazuje, że jest jednym z najlepszych młodych producentów w grze - powoli zaczyna definiować też swój styl i wpisuje się przy okazji w muzyczne tradycje rodzinnego miasta.
Pokazuje też, że jest być może najlepszym rapującym producentem. Ma swoją charakterystyczną gęstą technikę, ciekawe flow, nienajgorsze teksty. Słucha się go z dużą przyjemnością. Jeżeli ktoś mając w kawałku takiego wymiatacza, jak Royce Da 5'9", (kozackie Losing Out) nie daje się zepchnąć w cień, to świadczy o nim naprawdę dobrze.
Kiedy do tego wszystkiego doliczymy niesamowite perełki, jakimi są Losing Out, The Matrix czy Overdose, to otrzymujemy wyśmienitą płytę. Black Milk powoli staje się artystą kompletnym i zaczyna coraz bardziej imponować. Tronic to jeden z najciekawszych autorskich projektów, który ujrzał światło dzienne w 2008. Musicie to sprawdzić.














