
Koncert DJa Premiera w Warszawie był dla polskich fanów nowojorskiego hip-hopu tym, czym przyjazd Dalajlamy dla buddystów. Tego niedzielnego wieczoru nie mogło zabraknąć we Freshu reprezentantów Spinnera! Specjalnie dla was przygotowaliśmy krótką relację z tego niezapomnianego wydarzenia.
A zaczęło się nienajlepiej, bo ekipa Spinner plus przyjaciele uszczupliła się już na bramce. Zaborczy bramkarze nie mogli zrozumieć, że choć Preemo swoje lata ma, to jego fani czasami bywają nieletni. Nie dało się ominąć zasad i wytłumaczyć, że naszym celem jest zobaczenie kozackiego koncertu, a nie zabranie lokalowi koncesji i pozbawienie zysków. Po wielu kłótniach i przejściach w końcu znaleźliśmy się (niestety w uszczuplonym składzie) w klubie około godziny 20:30. I to był nasz pierwszy poważny błąd.
Do pół do pierwszej zdążyliśmy wysłuchać mnóstwo kozackich numerów puszczanych przez DJa Grubaza (od Mos Defa po D.O.C.), popatrzeć na wyczyny b-boyów w kółku (na szczególny respekt zasłużył koleżka w kapeluszu, o wyjątkowo - jak na polskie standardy - egzotycznej urodzie, i mała niepozorna dziewczyna, która tego dnia czuła rytm jak nikt inny) i spotkać kilku znajomych. To trochę za mało jak na cztery godziny. Nawet najwięksi melomani, raczeni rewelacyjną muzyką, po takim czasie zasnęliby z nudów.
Wytrwaliśmy jednak i około dwudziestu minut po północy, w klubie wypełnionym prawie po ostatnie miejsca (deficyt tlenu i przesyt potu w standardzie), zobaczyliśmy wreszcie twarz, na którą tak czekaliśmy. DJ Premier sprawiał wrażenie złego, kiedy testował gramofony, ale wrażenie to zniknęło, kiedy pierwszy raz krzyknął "Warsaw make some motherf**kin' noise!!!" i puścił pierwszy bit. Las rąk wyrósł przed legendą hip-hopu jak na żądanie. Do końca show prawie nie znikał.
Preemo docenił polskich fanów i zagrał prawie każdy ze swoich największych kozaków. Od Represent Nasa, przez Crooklyn Dodgers, Nas Is Like, Livin' Proof, aż po Boom Royce Da 5'9". Na każdy z tych kawałków publika reagowała tak, że ciężko wyrazić to słowami... Trzeba było to poczuć. Po około 30 minutach i kilkukrotnej próbie wywołania na scenę gościa-niespodzianki na scenę wszedł... Blaq Poet. Pochwalił się, że jego nadchodzący album Blaqprint w całości wyprodukuje Preemo - i choć MC jest dość przeciętnym, to nowe bity gwiazdy brzmiały rewelacyjnie i chociażby dla nich warto czekać na album. Blaq zagrał około 25 minut i zniknął, a my "wróciliśmy do programu".
Po koncercie Poeta Preemo wreszcie zaczął grać kawałki Gang Starra i wszyscy cierpliwie czekali na moment w którym usłyszą legendarny cut „Big L Rest In Peace"... I usłyszeli. Pierwsze takty Full Clip to jeden z najpiękniejszych momentów całego show. Polska pokazała jak dużo ma miłości dla klasycznych numerów. Kiedy występ powoli zbliżał się do końca, pot zaczął płynąć strumieniem z sufitu (kolejna standardowa atrakcja Fresha) a Preemo postanowił oddać hołd własnym idolom, m.in. Isaacowi Hayesowi i Jamesowi Brownowi. To, jak nieprawdopodobnie pociął Walk On By tego pierwszego, zostanie w pamięci każdego fana do końca życia.
Koncert DJa Premiera to jedna z najpiękniejszych imprez jakie miały miejsce w tym roku w Polsce. Publiczność, która w większości wiedziała o co chodzi, najlepsze kawałki i mnóstwo energii, którą tam wszyscy zostawiliśmy. Bardzo cieszyło to jak ludzie reagowali na starsze i mniej znane kawałki jak chociażby Next Level Showbiza i AG. Oby więcej takich koncertów w Polsce!















Komentarze użytkowników(1 of 1)
MiSzka Mikiat 10-29-2008
Super relacja.Po 1:Poet nie jest przeciętny.po 2:kawałek next level jest mało znany?gratulacje
pozdrawiam
MiSzka Mikiat 10-29-2008
Next level mało znany?Blaq Po przeciętny?Step ya game up że tak powiem panie sprawozdawco:)
MiSzka Mikiat 10-29-2008
Next level mało znany?Blaq po przecietny?Step ya game up panie recenzencie
Danielat 10-30-2008
Zdaj sobie sprawę, że przeciętny słuchacz muzyki w Polsce nawet na hasło Gang Starr mówi "że co?". Co się tyczy Poeta dotąd słyszał wszystko co robił wspólnie z Preemo, oczywiście oprócz Blaqprint i nawet jedna zwrotka nie zaskoczyła mnie pozytywnie. Na koncercie brzmiał lepiej, ale żeby ocenić musimy poczekać do stycznia. Zresztą, opinia jest kwestią gustu, a ocenianie raperów czy pisanie recenzji obiektywnie, nie istnieje;) Pozdrawiam.
PS: Musisz trochę poczekać, aż Twój komentarz się pojawi.
Skamat 10-31-2008
Koncert miazga. Nie da się opisać atmosfery, Preemo wykonał kawał dobrej roboty. Świetny kontakt z publiką. Preemo nie tylko grał swoje kawałki; pamiętam gdy puścił m.in. Shook Ones Part II czy Ante Up to publika oszalała, ja przy Ante Up skakałem aż pod sufit :)
MIŚ JOGIat 10-31-2008
A ANTE UP KTÓRA BYŁA WERSJA???? Z BUSTA RHYMESEM I REMY MARTIN??
BUBU TĄ WŁAŚNIE WOLI ;P
(JEMY KANAPKI Z PIKNIKOWYCH KOSZY :D :D :D)
Danielat 10-31-2008
Tak, ta z Bustą i Remy jeżeli dobrze pamiętam, a zdaje mi się, że dobrze;) Jak to zagrał to już był taki kocioł, że szok. Przy Full Clipie też.