x

Lilu "La"

Lilu zaskoczyła tą płytą wszystkich fanów, w tym i mnie.

Kiedy już jednak wyszedłem z szoku, w jaki wprowadziło mnie elektroniczne brzmienie La, z czystym sumieniem stwierdzam, że mamy do czynienia z prawdopodobnie najlepszym debiutem ostatnich kilku lat w polskim hip-hopie. Coś nowego, coś świeżego, a przy tym coś dobrego (a miło, kiedy to idzie w parze)...

Lilu ma piękny głos, który rozpoznaje się od razu, doświadczenie wielu lat nagrywania w studio, i olbrzymią charyzmę. Ma świetnych, innowacyjnych producentów, rewelacyjnych specjalistów od brzmienia, doskonałych gości na płycie... Do czego tutaj można się przyczepić?

Wcześniej problemem Lilu były teksty, z którymi nie radziła sobie wystarczająco dobrze - ale można to już chyba zaliczyć do przeszłości. Na La Lilu dokonuje olbrzymiego postępu w tej kwestii, chociaż do paru rzeczy jeszcze możnaby mieć zastrzeżenia. Na płycie praktycznie nie ma słabych numerów (nawet najsłabszy z nich - Zła - jest i tak bardzo dobry), za to jest sporo takich, których można słuchać w kółko: Kocham, Kocham, Kocham, Za Kogo Ty Mnie Masz?, Nasz Zakątek, Rolex, 4 Wersy - i jeszcze kilka innych. Każdy będzie miał swoich faworytów... Ta płyta jest po prostu obiektywnie dobra.

Producenci spisali się na medal, a Reno, o którego formę i umiejętności wielu się martwiło, jest z nich wszystkich najlepszy. Płyta jest przebojowa, przystępna, przy tym nie będąc komercyjnym produktem, a jej wartość artystyczna jest bardzo wysoka. MaxFloRecords wydało ją w bardzo ładny sposób - za co należy się dodatkowy plus... Kolejny. Wreszcie mamy w Polsce artystkę, która nie płacze, jak bardzo skrzywdził ją niedobry chłopak, ale pokazuje pazurki w znakomitym stylu. Bez dwóch zdań – świetna płyta i murowany kandydat na debiut roku.

Komentarze użytkowników(1 of 1)

Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

Slaughterhouse

Popularne Posty

OSTATNIO KOMENTOWANE


NAJPOPULARNIEJSZE

BLOG ROLL

AOL Music