Piątkowy wieczór już się zbliża, więc mamy dla Was świetną muzyczną propozycję na imprezę, bądź before party przed wyjściem do klubu. To Disco Romance, debiutancki krążek Sally Shapiro.
Niewiele wiadomo o samej Sally. Pseudonim artystyczny wokalistki to jednocześnie nazwa, pod którą działa duet - wspomniana Sally i producent Johan Agebjörn. Oboje pochodzą ze Szwecji i bawią się w muzykę lat '80-tych - synth-pop z elementami italo disco. Z jakim skutkiem?
Wiecie, gdy pierwszy raz usłyszeliśmy wejście syntezatora w I'll Be By Your Side, motoryczny rytm z automatu i ujmujący głos słodkiej blondynki z okładki, byliśmy zgubieni!
Zasada jest prosta. Im melodie wyśpiewywane przez Sally są bardziej cukierkowe i po prostu ultrapopowe, tym oprawa i brzmienie staje się bardziej mroczne, klimatyczne i obezwładniające. Bez producenckich zabiegów Johana Agebjörna muzyka duetu przepadłaby z kretesem opatrzona wzgardliwie etykietką retro. Grupie udało się jednak znaleźć złoty środek - i w tym leży siła Disco Romance.
Mocnym punktem albumu są jednak przede wszystkim same piosenki. I'll Be By Your Side, I Know, Find My Soul... tu nie ma słabych numerów czy wypełniaczy. Przeciwnie - materiał jest dopracowany i wielowymiarowy, a przy tym niezwykle spójny, przez co świetnie sprawdza się także w mniej imprezowym kontekście.
Disco Romance to przykład, jak się powinno robić dobry pop bez popadania w kicz i kompozycyjny marazm. Krążek przebojem nie został, ale niewiele nas to obchodzi.














