x

Mos Def and Talib Kweli are Blackstar

Był rok 1998, kiedy Talib Kweli, za namową Mos Defa, przestał być ghostwriterem. Ten drugi, z kolei, po wielu gościnnych występach i bardzo słabo promowanej płycie Urban Thermo Dynamics, postanowił założyć z Talibem nim zespół, który nazwali Blackstar i nagrać album... I chwała im za to, bo pierwszy - i póki co ostatni - Blackstar, to coś więcej niż tylko dwanaście świetnych kawałków.

Pierwsze słowo, które ciśnie się na usta, kiedy ktoś pyta o tę płytę to "afrocentryzm". Inny jednak, niż cokolwiek z czym mieliśmy do czynienia wcześniej, bo ani nie pełen agresji jak wczesny westcoast, ani nie rewolucyjny i nawołujący do wyjścia na ulice, jak Public Enemy...

Już pierwszy wers na płycie jest znamienny: "Black people at night, and let's all get down/We got to have what? We got to have that love!". Płyta pozornie nie jest ani politycznie, ani społecznie zaangażowana, mamy tu legendarny lovesong "Brown Skin Lady", mamy kawałek personalizujący miasto, mamy niesamowite bangery, mnóstwo nawiązań do klasyki, ale to tylko pozory... Każdy wers na tej płycie pisany jest najczarniejszym atramentem.

Muzycznie ta płyta to delikates. 88 Keys, Hi-Tek J. Rawls czy Ge-ology, zrobili na Blackstar kawał wybitnej roboty. Album zwalnia, przyspiesza, gra na emocjach, od szalonych oldschoolowych, przepełnionych funkiem "petard", płynnie przechodzi do delikatnych soulowych kompozycji, a główni aktorzy spajają to w jedność. Do czynienia mamy z postaciami, które doskonale wiedzą, co mówią - znakomicie też zdają sobie sprawę z tego, jak należy pięknie ubrać w słowa swoje pełne treści myśli. No i ten offbeat... Jedni go kochają, drudzy nienawidzą, ale z pewnością jest on wartościowy. Podobnie jak i całe "Mos Def And Talib Kweli Are Blackstar".

Jedno z najpiękniejszych wydarzeń w hip-hopie końca lat '90-ych i nie tylko.


Dodaj komentarz

Reklama

Artysta Tygodnia:

WaldemarKasta

NASI BLOGGERZY

  • Mateusz Natali Mateusz Natali
    Młody, uzależniony od pasji. Nałogowo pali mikrofony, chłonie dożylnie rap od boombapu po południe.
  • Robert Inglot Robert Inglot
    Kolekcjoner dobrych melodii i niebanalnych brzmień. Dźwięki durne i wtórne omija szerokim łukiem.
  • Daniel Wardzinski Daniel Wardzinski
    Fanatyk i fundamentalista. Bardzo niebezpieczny dla społeczeństwa. Za generalizowanie i stereotypy przegryza tętnice.

BLOG ROLL

AOL Music